Do śledczych trafiło anonimowe zawiadomienie, dotyczące rzekomej sytuacji w szpitalu, do którego kobieta trafiła na początku. Chodziło o rzekome zaniedbania podczas opieki nad chorą.
Prokuratura poprosiła o dokumentację medyczną, a jej rzecznik mówił, że śledczy weryfikują informacje. Teraz okazało się, że prokuratura nie będzie się zajmowała sprawą śmierci pacjentki. Uznała, że informacje zawarte w anonimowym zawiadomieniu są niewiarygodne, a tylko wiarygodne podejrzenia mogą być podstawą wszczęcia śledztwa - napisał rzecznik prokuratury Łukasz Wawrzyniak.
57-letnia kobieta była pierwszą ofiarą koronawirusa w Polsce. Od początku jej stan był bardzo ciężki. Cierpiała na inne schorzenia, a leki, które brała, obniżały jej odporność.