Jedna tablica, siedem błędów
Na sali - nazwanej hybrydową - zamontowano między innymi ruchomy, cyfrowy aparat rentgenowski i połączono go z monitorami. Dzięki temu chirurg na bieżąco może śledzić postępy zabiegu. - W klasycznej sali operacyjnej jest stół operacyjny i wyposażenie anestezjologiczne. Współczesna chirurgia naczyniowa wymaga jednak czegoś więcej. Tutaj, w tej nowej sali, obraz naczyń pojawia się na monitorze w trakcie zabiegu - mówi prof. Grzegorz Oszkinis.
Dyrektor szpitala Jan Talaga dodaje, że sala razem z wyposażeniem kosztowała ponad trzy miliony złotych. Połowę dało ministerstwo zdrowia. Sali nadano też imię wybitnego poznańskiego chirurga, który pracował w szpitalu przy Długiej - profesora Antoniego Jurasza. Pierwszy pacjent trafi na salę w przyszłym tygodniu. Na razie lekarze i pielęgniarki muszą się nauczyć współpracować ze sobą w sali hybrydowej i dokładnie poznać zamontowany tam sprzęt.