Debata prezydencka - o Poznaniu
Mężczyzna przez ponad dwa lata przelewał pieniądze spółki na konto swojej firmy. Według prokuratury dokonał kilkudziesięciu takich przelewów na sumę ponad 4 mln zł. Będąc prezesem posiadał pełne zaufanie właścicieli spółki i otrzymał upoważnienie do dokonywania transakcji na rachunkach bankowych.
Zagarnięte pieniądze mężczyzna inwestował za pośrednictwem domów maklerskich. Aby ukryć kradzież podrabiał dokumenty. Sfałszowane papiery przedkładał członkom spółki na potwierdzenie, że pieniądze zgromadzone są na rachunku bankowym. Mężczyznę poszukiwano listem gończym. Od czasu zatrzymania przebywa w areszcie.