Tegoroczna aura nie sprzyja wsi. Deszczowa wiosna podtopiła uprawy, rolnicy nie mogli wysypać wystarczającej ilości środkow ochrony roślin, na polach zaroiło się od chwastów i grzybów. A teraz susza. Najgorzej jest na północy Wielkopolski - w powiatach czarnkowsko-trzcianeckim, chodzieskim i wągrowieckim. Tam większego deszczu nie było od maja - zwraca uwagę Grzegorz Wysocki z Wielkopolskiej Izby Rolniczej w Poznaniu.
Niektórzy eksperci szacują tegoroczne zbiory w całym kraju na 26-27 mln ton, ale zdaniem innych to zbyt optymistyczna prognoza. Plony mogą być niższe o 15-20% - prorokuje Grzegorz Wysocki. Zła sytuacja jest na polach kaliskiego. Władysław Balcerzak ze starostwa powiatowego w Kaliszu ocenia, że plony w porównaniu z ubiegłorocznymi mogą być niższe o 30-40%. Na szczęście ani susza ani powódź nie zagroziły plantacjom pomidorów i ogórków, których w powiecie kaliskim jest najwięcej.
W leszczyńskiem najgorzej jest z rzepakiem i niektórymi oziminami. Natomiast na razie dobrze wygląda żyto i pszenżyto, trochę gorzej pszenica. Wiosną wskutek obfitych deszczów system korzeniowy roślin się nie wykształcił i gdyn przyszły upały rośliny zostały odcięte od wody - wyjasnia dr Karol Marciniak szef Stacji Hodowli Roślin w Choryni koło Kościana. W leszczyńskiem trwa zbiór rzepaku i owsa, wiele wskazuje na to, że pod koniec następnego tygodnia kombajny wjadą już na pola z żytem.
Dramatu na razie nie ma, ale z dnia na dzień jest coraz gorzej. Tak wpływ upałów na tegoroczne plony oceniają rolnicy z Miedzichowa koło Nowego Tomyśla. "Jeśli będzie taka potrzeba, jesteśmy przygotowani do udzielenia pomocy, finansowej lub materialnej. W tej chwili nie mamy ani jednego takiego wniosku" - mówi Bogusława Wajman z Urzędu Gminy w Miedzichowie. W razie potrzeby, jak zapewniają samorządowcy z zachodu Wielkopolski, rolnicy będą mogli liczyć na tańsze kredyty, doraźną pomoc finansową lub wsparcie rzeczowe.
Katastrofy jeszcze nie ma, ale im dłużej potrwają upały, tym gorzej dla zbóż jarych, buraków i kukurydzy - mówią rolnicy i eksperci z powiatów średzkiego i wrzesińskiego. - Widać, że rośliny się zwijają; nocą jeszcze wracają do formy, ale jeżeli te upały potrwają dłużej, straty są murowane - mówią tutejsi gospodarze.
- Jeszcze wiosną rolnicy spodziewali się, że plony w tym roku będą nieco wyższe niż w ubiegłym - zauważa Gabriela Czosnowska ze średzkiego oddziału Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Roślin i Nasiennictwa. Jej zdaniem uprawy na mocnych glebach sobie poradzą z upałem. Ucierpieć mogą zboża jare na słabych glebach i raczej nie całe plantacje, ale ich fragmenty. W powiecie średzkim odczuć to mogą rolnicy z gmin Krzykosy czy Nowe Miasto.
Rolnicy spod Miłosławia boją się nie tylko o zboże, także o buraki, kukurydzę i łąki. - Po powodzi narażeni jesteśmy na brak pasz objętościowych dla bydła; jeżeli zawiedzie nas kukurydza - będzie obawa o utrzymanie pełnego stada - wyjaśniają. Przewidują, że jesienią podrożeje chleb i artykuły mączne. Sytuację na polach moglyby poprawić większe deszcze, ale na nie się na razie nie zanosi.