Ich zarządcy przygotowali też inscenizacje - tak, jak dziś w Forcie VI, gdzie widzowie mogli zobaczyć życie w twierdzy w czasie I wojny światowej. Były też oprowadzania, pokazy i gry terenowe.
- W niedzielę frekwencja była wyższa niż w sobotę - mówi administrator Fortu VI Marcin Walkowiak.
Bywały lata, że było lepiej faktycznie, ale bardzo nas cieszy frekwencja, choć tu nie chodzi tylko o frekwencję. Myślę, że najważniejsze jest to, co ludzie mówią, wychodząc z fortu. Jest tu trochę tajemnicy, trochę historii - u nas szczególnie w tej części muzealnej. To nie jest typowe muzeum. Tu można wszystkiego dotknąć, strzelamy z armat, dajemy czasami postrzelać nawet zwiedzającym. I to jest jednak kawałek historii, ważnej historii naszego miasta
- dodaje Marcin Walkowiak.
- Zdążyliśmy na pokaz rekonstrukcji walki z pierwszej wojny światowej.
- Fajnie, że w ogóle takie miejsca są dostępne dla zwiedzających, że można poczuć tę historię.
- Tylko szkoda, że tak rzadko.
- Ogólnie bardzo fajnie było, bardzo ciekawe miejsce
- powiedzieli nam odwiedzający.
Tylko ten fort przez dwa dni odwiedziło ponad dwa tysiące osób. Byli miłośnicy fortyfikacji z całej Polski, ale też zagranicy, w tym organizatorzy podobnych imprez - z twierdz w Modlinie, Toruniu czy Giżycku.
W ramach Dni Twierdzy kolejny raz można było odwiedzić naszą rozgłośnię i zobaczyć w podziemiach schron Arthura Greisera, niewielkie pomieszczenie z czasów II wojny.