Turyści w nocy przeszli odprawę i przez kilkanaście godzin byli uwięzieni w zamkniętej części lotniska. Jeden z podróżnych powiedział naszemu reporterowi, że po odprawie byli już w autobusie, który miał ich zawieść do samolotu. To wtedy usłyszeli, że samolot się zepsuł. Rzecznik lotniska Hanna Surma potwierdza, że przewoźnik miał problemy z maszyną. Musiał wymienić koło.
Na wylot czekały rodziny z małymi dziećmi. Na lotnisku zapewniono im posiłek. Planowo mieli wystartować przed godz. 5 rano. Potem godzinę wylotu kilka razy przekładano. Ostatecznie turyści odlecieli około godz. 13.30.