- Zgłosiliśmy ten fakt w prokuraturze po uzyskaniu informacji w Urzędzie Marszałkowskim - mówi burmistrz Czerniejewa Tadeusz Szymanek. - Wystąpiliśmy z pytaniem do Urzędu Marszałkowskiego, czy wydał zgodę na składowanie odpadów. Po informacjach w mediach o nielegalnym składowisku odpadów w Gębarzewie zwróciła się do nas firma spedycyjna z pytaniem, czy ta zgoda jest wiarygodna, bo chce przesłać tam kolejną partię śmieci. Firma przesłała nam tę decyzję, a Urząd Marszałkowski potwierdził, że taka decyzja nigdy nie została wydana. Teraz po zawiadomieniu prokuratury wystąpiliśmy z pismem do PKP Nieruchomości o usunięcie śmieci ze swojego terenu. Ta spółka jest właścicielem gruntu. Wywiezienie tych śmieci może teraz kosztować kilka milionów złotych.
Przypomnijmy, że dwa tygodnie temu informowaliśmy o tym, że urzędnicy gminy Czerniejewo na terenie wynajętym od PKP w Gębarzewie ujawnili setki ton nielegalnie składowanych tam śmieci. To głównie zużyte i nadpalone opony samochodowe i plastiki.
Podczas kontroli właściciel firmy z Poznania tłumaczył, że tylko część odpadów należy do niego i nie wie skąd wzięła się reszta. Sprawę bada też policja.