Wszystkie dzieci są w dobrym stanie. "Tylko jedna z sióstr jest jeszcze w inkubatorze" - mówi ojciec dzieci Aleksander Rosa.
Jagna, jak imię zobowiązuje, była największa. Ważyła 2,6 kg. Greta była tą średnią - miała 2,2 kg i najmniejsza, najdrobniejsza Kalinka - ważyła 2 kg. Z trzech córeczek Kalinka potrzebuje takiego dodatkowego wsparcia oddechowego, ale to wszystko idzie ku dobremu i są pod świetną opieką w szpitalu przy Polnej
- przyznaje ojciec dzieci.
Poród odbył się przez cesarskie cięcie, co jest standardowym rozwiązaniem w przypadku ciąży mnogiej. Na razie nie wiadomo, kiedy dziewczynki zostaną wypisane do domu i czy wszystkie razem. Decyzję podejmą lekarze.
"Z dnia na dzień zrobiła nam się duża, wielodzietna rodzina" - mówi ojciec trojaczków Aleksander Rosa.
Bardzo długo czekaliśmy na córeczki z żoną, długo się staraliśmy i są na świecie dzięki rządowemu programowi in vitro, za co jesteśmy bardzo wdzięczni. Chciałem to bardzo mocno podkreślić, że jest to program, który umożliwia parom posiadania potomstwa. Jest to wspaniała sprawa
- dodaje Aleksander Rosa.
Trojaczki rodzą się rzadko - średnio raz na sześć i pół tysiąca porodów.