Początkowo pojawiały się informacje, że pożar mógł mieć związek z sauną. Właściciele hotelu zdementowali jednak te doniesienia w mediach społecznościowych, podkreślając, że sauna w tym czasie nie była uruchomiona. „Wszystko wskazuje na to, że ogień pojawił się w wyniku petard wrzuconych do kosza na śmieci znajdującego się na zewnątrz, przy wiacie” – przekazują właściciele, zaznaczając, że nadal oczekują na oficjalne ustalenia służb.
Skala zniszczeń jest ogromna. Straty oszacowano na około 2 miliony złotych. „Wciąż spłacamy kredyt, którego nie jesteśmy w stanie udźwignąć bez pomocy. Nie stać nas na odbudowę, sami nie damy rady się podnieść
– napisali właściciele Lawendowej Przystani.
W internecie ruszyła zbiórka na rzecz odbudowy ośrodka.