Do Brukseli przyjechali rzecznicy praw człowieka z krajów Partnerstwa Wschodniego, między innymi z Polski, Ukrainy, Mołdawii oraz z Francji i Szkocji. Nikt nie przyjechał z Białorusi, ale tam prawa człowieka to na razie abstrakcja.
"Rzecznicy chcą sprawić, by europejski biznes był bardziej wrażliwy na prawa pracownicze" - tłumaczy organizator deputowany Andrzej Grzyb. Teraz w hipermarkecie tej samej firmy w Polsce czy na Ukrainie pracuje się o wiele gorzej niż w sklepie tej samej marki w Wielkiej Brytanii czy we Francji. Celem spotkania jest ujednolicenie standardów traktowania pracowników na Wschodzie i Zachodzie.