Olimpijczycy pod okiem poznańskich specjalistów
Starostwo powiatowe nie zdążyło wyremontować torów a miłośnicy kolejki twierdzą, że ulega degradacji. Ostatni raz ciuchcię na trasie z Gniezna do Anastazewa można było zobaczyć rok temu. Kursy wstrzymano, bo tor był już zdegradowany i wymaga remontu.
Jeszcze w kwietniu starostwo powiatowe mówiło o szansie na wyjazd kolejki jeszcze w te wakacje, ale według Dariusza Michałowskiego - dotychczasowego operatora, z którym starostwo w kwietniu zerwało jednak umowę - w wąskotorówce nic się nie dzieje. Na małym dworcu jest wszystko zamknięte, a hale kolejowe są zabite deskami. Nie widać też remontów torów - jest wręcz przeciwnie trwa ich degradacja. "Ludzie rozkradają tory i mam wątpliwości czy powiat da redę ruszyć" - mówi Michałowski.
Jednak wicestarosta Jerzy Berlik twierdzi, że ciuchcia ma ruszyć, ale na przyszłe wakacje. Na razie remontu torów nie ma, bo powiat skupił się teraz na przejęciu majątku i dokonaniu oceny taboru. Wszystko jest w takim stanie, że rokuje nadzieje na używanie. Starostwo zastanawia się nad skróceniem dotychczasowej linii i wyborem nowego operatora kolejki.
Niewykluczone, że będzie konieczna też wymiana lokomotyw na mniejsze, obsługiwane tylko przez jedną osobę. W poprzednich sezonach turystycznych gnieźnieńska wąskotorówka przewoziła około 6 tysięcy osób. Ma malowniczą trasę, bo jej torowisko biegnie m.in około 2 km przy plaży Jeziora Powidzkiego.
Rafał Muniak