Biegli i maszerowali w szczytnym celu w Lesznie
W trzech marketach na leszczyńskim Zatorzu tylko jeden pracownik zdecydował się wziąć udział w strajku.
Niestety jakiś czas temu regionalne jeździły po swoich okręgach i namawiały, a czasami nawet zastraszały do braku udziału w strajku. Mówiły o odbiorze premii, o zwolnieniach, o utrudnieniach przy urlopach i tak dalej, co jest bardzo przykre. Ja się nie boję, ponieważ jeszcze niedawno została wszczęta procedura kontroli przez Ministerstwo Pracy i to jest bezprawne straszenie. Podobno nawet nie będzie żadnych konsekwencji z tego wyciąganych. Tu chodzi tylko o zastraszenie załogi
- komentował pan Jakub, który do godziny 14:00 będzie stał przed sklepem.
W jednym z marketów usłyszeliśmy też, że kierownik nie wyraziła zgody na udział w proteście. Z kolei inna pracownica z innego sklepu przyznaje, że zrezygnowała z udziału w obawie o nieprzedłużenie umowy, która niebawem jej wygaśnie.
Protestujący domagają się m.in. funduszu świadczeń socjalnych, podwyżki 900 zł brutto oraz zwiększenia zatrudnienia.
Dodajmy, że w poniedziałek 27 kwietnia ma odbyć się druga tura mediacji między związkowcami z OPZZ Konfederacja Pracy w Handlu a zarządem Dino Polska.