Niedawno informowaliśmy o tym, że w Wielkopolsce powstają - jak grzyby po deszczu - komitety referendalne na rzecz poparcia tak zwanych JOW-ów. To główny postulat ruchu Pawła Kukiza i jedno z pytań zaplanowanego na wrzesień referendum. JOW-y zakładają, ze z jednego okręgu wyborczego może zostać wybrany tylko jeden przedstawiciel wyborców.
W Poznaniu - w czasie wakacji - mają być widoczni zarówno zwolennicy jak i przeciwnicy zmiany wyborczej ordynacji. - Zamiast zmiany ordynacji podnieśmy zaangażowanie obywateli w wyborach. JOW-to nie jest metoda na rozwinięcie demokracji, wbrew temu, co mówią zwolennicy JOW-ów. Widać to na przykładach JOW-ów za granicą - mówi Michał Kucharski z nowo powstałej partii Razem.
Przeciwnicy JOW-ów będą rozdawać ulotki i organizować otwarte spotkania. -JOWy preferują duże partie, za którymi stoją duże pieniądze. Nam zależy na tym, żeby scena polityczna była odzwierciedleniem nastrojów społecznych, żeby bardziej odpowiadali przed obywatelami i byli ich bliżej. JOW-y niestety nie są na to lekiem - mówi Joanna Gabiś z Partii Zieloni.
Według tej ordynacji kandydaci na liście wyborczej wymieniani są jeden obok drugiego a wyborca nie stawia jednego znaku "X" ale kilka, w kolejności od kandydata dla którego wyraża największe poparcie do tego z najmniejszym. Wśród organizacji, które tworzą ruch anty-JOWowski są oprócz partii Razem i Zielonych także warszawskie stowarzyszenie Miasto Jest Nasze oraz Kraków Przeciw Igrzyskom.