Do klepnięcia radnej Małgorzaty Kaptur miało dojść ponad rok temu, gdy radna przyglądała się kontroli budowlanej na terenie firmy Jakuba P. Deweloper twierdzi, że był przekonany, że Małgorzata Kaptur jest na budowie jako dziennikarka Czasu Mosiny, ale przede wszystkim, że jej nie uderzył, tylko powitał.
Ponieważ Małgorzata Kaptur publicznie krytykowała dewelopera, sugerując nieczyste powiązania z ówczesnymi władzami Mosiny, Jakub P. podczas owego powitania powiedział jej, że "za to co pani robi na rzecz naszej spółki na pewno spotkamy się w sądzie".
Radna z Mosiny podtrzymuje swoją wersję zdarzenia na budowie. - Powiedział do mnie: pani radna i uderzył mnie prawą rękę w lewe ramię. Od razu powiedziałam do niego: pan naruszył moją nietykalność cielesną. Małgorzata Kaptur tłumaczyła, że była na budowie na prośbę mieszkańców, których niepokoiły skarpy usypywane przez inwestora. Sąd zdołał przesłuchać dwóch z dziewięciu wezwanych świadków. Ciąg dalszy procesu w kwietniu.