Radny Prawa i Sprawiedliwości boi się, że ktoś mógłby wysłać maile z jego konta lub przeglądać jego wiadomości. Radni mają skrzynki pocztowe na tych samych serwerach co urzędnicy, których zwolniono z pracy. Dziś okazało się, że e-maile zwolnionych czytał prezydent miasta.
- Nie mamy gwarancji zachowania poufności korespondencji - mówi szef klubu radnych PIS Szymon Szynkowski. - Być może prezydent miasta, w którymś momencie zażyczy sobie, żeby mu przynieść e-maile radnych opozycji, żeby zobaczyć o czym oni tam piszą. Wielu radnych zostało zszokowanych informacjami o tym, że tajemnica korespondencji może nie być dochowywana - dodaje.
Rezygnację z urzędowych skrzynek mailowych rozważają także inni radni. Zamiast służbowych, chcą teraz używać prywatnych kont.