Projekt publicznie skrytykowały zakonnice prowadzące placówkę w powiecie pleszewskim. "Często rządzący się mylą" – komentowała w Radiu Poznań siostra Eliza Myk. Jak przekonywał w "Rozmowie dnia", nie chodzi o obronę instytucji, tylko zagwarantowanie opieki potrzebującym.
Jeżeli się znajdą te rodziny zastępcze, to my z automatu wygaśniemy, bo po prostu nie będziemy proszone o pomoc. Więc to będzie naturalne wymieranie instytucji
– mówiła siostra Eliza.
Zakonnicom zależy na usunięciu z projektu zakazu przyjmowania przez DPS-y dzieci, ponieważ – według nich – nie dla wszystkich znajdą się opiekunowie w rodzinach zastępczych. Obecnie broniszewicki dom jest pełny i długa kolejka osób czeka na przyjęcie.
Jak zaznaczyła siostra Eliza, ze względu na układ budynków na terenie Domu Chłopaków nie da się utworzyć ośrodka opiekuńczo-terapeutycznego. Po reformie to takie placówki miałyby przyjmować dzieci. Jak dodała zakonnica, najmłodszy podopieczny z Broniszewic ma dwa lata, więc dopiero za 16 lat dom stanie się DPS-em dla dorosłych.
Czytaj: Zakonnice alarmują, resort odpowiada. Co dalej z Domem Chłopaków?
Dom Chłopaków w Broniszewicach to prowadzona przez dominikanki placówka opiekuńcza, która znajduje się w gminie Czermin w województwie wielkopolskim. Ośrodek zapewnia całodobową opiekę oraz specjalistyczną rehabilitację dla 67 chłopców i dorosłych mężczyzn z niepełnosprawnością intelektualną oraz fizyczną.
Obecnie projekt nowelizacji ustawy o pomocy społecznej jest opiniowany m.in. przez Komisję Wspólną Rządu i Samorządu Terytorialnego oraz organizacje pozarządowe.