Sąd Okręgowy rozpatrywał apelacje obrońców - prokuratura od wyroku się nie odwoływała. Uznał, że oskarżeni są winni, bo ich działanie było złośliwe - celowe, uporczywe i zaplanowane. Sąd wskazywał na internetowe wpisy nawołujące do przyjścia do katedry. Mówił też o naruszeniu dobra zwykłych ludzi, którzy do kościoła przyszli się modlić.
Reprezentujący Fundację "Wolność od religii" Marcin Pawelec-Jakowiecki powiedział po wyroku, że nie zgadza się ze stanowiskiem sądu.
Sąd stwierdził, że można było protestować w innym miejscu - np. przed domem biskupim, ale przecież nie jest wskazane w żadnym przepisie prawa, że nie można protestować na terenie konkretnego przybytku religijnego. Co więcej - wybór takiego miejsca wcale nie oznacza, że mamy do czynienia z zachowaniem złośliwym.
- przekonywał Pawelec-Jakowiecki.
Uczestnicy protestu zostali oskarżeni o złośliwe przeszkadzanie w wykonaniu mszy. Nie przyznali się do winy. Przekonywali, że ich zachowanie nie miało takiego charakteru.
Podczas pierwszego procesu ponad 30 oskarżonych zostało uniewinnionych, ale wyrok uchylił Sąd Okręgowy. Ponowny proces w Sądzie Rejonowym zakończył się warunkowym umorzeniem postępowania z uwagi na nieznaczną szkodliwość społeczną ich czynu.
Dzisiejsza decyzja podtrzymująca tę decyzję jest już prawomocna, ale obrońcy nie wykluczyli kasacji do Sądu Najwyższego i skierowanie skargi do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.