NA ANTENIE: W drodze do domu
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
 

Sinice problemem poznańskich jezior [ROZMOWA]

Publikacja: 27.07.2021 g.20:22  Aktualizacja: 27.07.2021 g.20:27 Jacek Butlewski
Poznań
W ostatnich dniach Sanepid zakazał kąpieli w Rusałce i w Malcie. Jak mówi Jerzy Juszczyński, pojawienie się sinic jest związane nie tylko ze wzrostem temperatur, ale też może wiązać się z dopływami ścieków lub przedostaniem się fosforanów z jeziornego dna do wody.
sinice jezioro jelonek gniezno - Rafał Muniak
Zdjęcie ilustracyjne (archiwum). / Fot. Rafał Muniak

Przedstawiciel Polskiego Klubu Ekologicznego alarmuje, że trzeba zadbać o czystość poznańskich akwenów.

Każde jezioro ma inne kłopoty, każde ma inną zlewnię, ilość ścieków dopływających jest różna. Inaczej do tych jezior podchodzili ludzie jeśli chodzi o rekultywację. Na przykład Kierskie od 40 lat jest napowietrzane. W tym roku z braku pieniędzy będzie napowietrzane w sierpniu. W tej chwili najczystsze, bo przeźroczystość ponad 3 metry (zupełnie dobrą) ma jezioro Strzeszyńskie

 - mówi Jerzy Juszczyński.

"Kierskie prawie 2 metry - też nieźle. Fatalna sytuacja jest na Rusałce, tam są  sinice, a przeźroczystość wynosi tylko 0,5 metra" - dodaje Jerzy Juszczyński.

W jego ocenie miasto Poznań powinno dać więcej pieniędzy m.in. na napowietrzanie jeziora Kierskiego. Spółki zajmującej się jeziorem, która podlega miastu, nie stać na napowietrzanie od wiosny. "Będzie to możliwe dopiero od sierpnia" - mówi Juszczyński.

 

Poniżej pełny zapis rozmowy:

Łukasz Kaźmierczak: Pan przyjechał rowerem, jak zawsze. Teraz w tym upale jazda rowerem to chyba proszenie się o udar.

Jerzy Juszczyński: Nie. Da się jechać. Nie ma problemu, wiaterek jest w tej chwili.

Latem z reguły bardziej uważnie przyglądamy się temu, co dzieje w wodach poznańskich i podpoznańskich. Pan monitoruje to na bieżąco od dawna. Jak wygląda stan tych poznańskich i podpoznańskich wód? Wiemy, że są miejsca, gdzie wygląda nie najlepiej.

Ja głównie zajmuję się trzema jeziorami w zachodniej części Poznania. Czyli tym najpiękniejszym, największym, żeglarskim jeziorem Kierskim oraz moim zdaniem najładniej położonym i do tej pory najczystszym jeziorem Strzeszyńskim oraz Rusałką, która jest jeziorem sztucznym, wykopanym w czasie wojny.

Każde jezioro ma inny charakter.

Tak i każde jezioro ma inne kłopoty, każde ma inną zlewnię, ilość ścieków dopływających jest różna. Inaczej do tych jezior podchodzili ludzie jeśli chodzi o rekultywację. Na przykład Kierskie od 40 lat jest napowietrzane. W tym roku z braku pieniędzy będzie napowietrzane w sierpniu. W tej chwili najczystsze, bo przeźroczystość ponad 3 metry (zupełnie dobrą) ma jezioro Strzeszyńskie. Kierskie prawie 2 metry - też nieźle. Fatalna sytuacja jest na Rusałce, tam sinice, a przeźroczystość wynosi tylko 0,5 metra.

Od piątku nie można się kąpać w Rusałce, wczoraj Sanepid wydał taką samą decyzję jeżeli chodzi o jezioro Malta. Chociaż, kto tak naprawdę kąpie się nad Maltą? Ale jest zakaz, wszystko przez sinice. Czy możemy w ogóle na to coś poradzić, bo to jest zjawisko naturalne, związane z wysokimi temperaturami.

To nie do końca tak jest, urzędnicy i władze różne zasłaniając troszeczkę swoją nieudolność, mówią, że jak jest gorąco, słonecznie, to sinice muszą być. Oczywiście te warunki słoneczne, bezwietrzne, wysoka temperatura sprzyjają namnażaniu się sinic, ale sinice nie pojawią się, jeśli nie będą miały dobrych warunków odżywczych, a ponieważ to bakterie, a kiedyś zaliczane były do fitoplanktonu, do swojego rozwoju potrzebują dużo fosforu i związków azotu - głównie fosforu. Jeśli tego fosforu jest bardzo dużo to nie pojawia się normalny fitoplankton, czyli glony mikroskopijne roślinne, tylko właśnie pojawiają się sinice.

To raczej z zanieczyszczeń...

Głównie ze ścieków komunalnych. Spływ z pól może być, ale to jest w małym stopniu dlatego, że gleba ma dobre zdolności do absorbcji związków fosforu, także nawet jeśli wysiejemy na pole ten nawóz to zostanie zaabsorbowany, chyba, że będzie to w lutym, to zamarznie, a potem nie zdąży dojść do ziemi i spłynie do wód.

Co można zrobić, jeżeli chodzi o sinice? Możemy poczekać, aż będzie chłodno, będą deszcze i to nam zniknie. Czy miasto może coś, jako gospodarz tych akwenów, na to poradzić?

Tutaj jest bardzo dziwna sytuacja, bo Rusałka przez kilka lat była pod specjalnym nadzorem urzędników Wydziału Ochrony Środowiska Urzędu Miasta Poznania, zostały zlecone prace i to naukowcy wykonali taką inwentaryzację wszystkich cieków, przez kilka lat była prowadzona chemiczna rekultywacja, czyli blokowanie tych fosforanów.

I rzeczywiście było wtedy mniej tego?

Nie było sinic, natomiast w 2018 roku wymarły prawie wszystkie małże. Na początku lipca znaleziono tonę małż.

Gdybym pracował w Fakcie to bym napisał - małże w jeziorze Rusałka. Brzmi nieźle.

Zastanawiające, bo jeśli naukowcy tak dobrze rozpracowali ten zbiornik, jeśli prowadzona była chemiczna rekultywacja, to dlaczego w tej chwili pojawiły się sinice? Mogą być dwie przyczyny: albo tych fosforanów w osadach dennych jest na tyle dużo, że one przechodzą do tej wody i powodują namnażanie się sinic. Albo nastąpił spływ, z któregoś z dopływów albo z kilku.

Świeże zanieczyszczenie przechyliło sprawę.

A może jedno i drugie. To naukowcy muszą zbadać.

Jezioro Kierskie, mam wrażenie, że to takie brzydkie kaczątko naszych lokalnych samorządów. Mało kto poczuwa się, żeby zająć się tym jeziorem. Czy w ogóle ten akwen ma dziś gospodarza?

Dobre pytanie, na które nie znam odpowiedzi. Z moich informacji -  Wydziału Ochrony Środowiska poznańskiego magistratu nie zajmuje się jeziorem Kierskim, uważając, że tym jeziorem zajmuje się spółka wodna, która podlega pod miasto. Tyle, że ta spółka ma tylko tyle funduszy, ile zbierze ze składek od klubów sportowych, które są nad brzegiem oraz od gminy Tarnowo Podgórne. Tych pieniędzy jest na tyle mało, że nie starcza nawet na pokrycie kosztów energii elektrycznej do generatorów na brzegu, które pompują powietrze...

Czyli napowietrzają...

Tak. Nawet na to zabrakło pieniędzy, aeratory będą działały od sierpnia. Teraz nic się nie dzieje, tak jest od wiosny. Dla mnie to jest zupełnie niezrozumiałe - jak miasto mogło się odwrócić plecami do tego jeziora? Oczywiście są dwie miejskie plaże i jedna prywatna. Ale jeziorem jako taki się nikt nie zajmuje.

Plaża wygląda nieźle. Co może się stać bez napowietrzania?

To jezioro już miało kilka badań, co kilkanaście lat. Wyniki leżą zakurzone prawdopodobnie w urzędzie, natomiast nie ma żadnych konkretnych działań. Napowietrzanie podtrzymuje to życie biologiczne w jeziorze, ale to jest absolutnie niewystarczające. W tej chwili to by trzeba zrobić dokładne badania dopływów do jeziora, spróbować odciąć te dopływy. Bez odcięcia nie ma w ogóle mowy o jakiejkolwiek rekultywacji. Potem ewentualnie zrobić burzę mózgów wśród naukowców, co można zrobić, bo jest nawet kilkanaście metod rekultywacji. To duże jezioro, więc koszty byłyby też duże, co z tym fantem zrobić, ale niestety nikt się do tego nie poczuwa.

Jakie to jezioro ma potencjał, skoro mimo tak małego zainteresowania wciąż jest jeziorem o przejrzystości całkiem przyzwoitej, co prawda mniejszej, niż w ubiegłych latach.

Jest mniejsza w porównaniu z okresem 4-5 lat.

Przynajmniej o metr.

Tak.

Jednej rzeczy nie rozumiem: jest spółka wodna ochrony wód jeziora Kierskiego, o niej mówimy, nie wiadomo, pod kogo do końca podlega.

No nie, to podlega pod miasto.

Tylko pod jaki wydział? Czytam - cele spółki. Punkt pierwszy: ochrona wód jeziora Kierskiego. Punkt drugi: bieżące przeciwdziałanie zanieczyszczaniu środowiska przez poszczególnych użytkowników. Cele statutowe są jasne, a nic się w tym kierunku nie dzieje.

Nie dzieje się, bo oni nie mają kompletnie żądnych pieniędzy - takie ja mam informacje.

Miasto nie daje pieniędzy?

Nie wiem tego dokładnie. Wiem, że budżet jest na tyle mały, że nawet im nie starczyło na pokrycie kosztów uruchomienia aeratorów na wiosnę.

Ten budżet, który mają, pochodzi z tych składek, o których pan mówi - tak możemy domniemywać. Być może jedna z gmin ościennych się dokłada, pozostałe nie. Nie widzę w tym wkładu własnego miasta. Pytanie, do kogo mamy pukać, co mamy zrobić, żeby miasto zainwestowało w to jezioro? To nasza perła, a po drugie coś po nas musi pozostać.

Ja wystosowałem maile z zapytaniem do dyrekcji Wydziału Ochrony Środowiska Urzędu Miasta Poznania. Zapytałem, co wydział planuje w tej materii, czy ma w ogóle plany, czy myśli o znalezieniu pieniędzy? Takie samo pytanie wystosowałem do Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej, bo to jezioro przepływowe i zgodnie z prawem wodnym należy do zasobów państwa.

Może by trzeba zapukać do agend rządowych?

Ale kto ma za tym chodzić?

Jerzy Juszczyński.

(śmiech)

No dobrze, będziemy to oczywiście śledzili, jako dziennikarze, ale musimy wiedzieć, do kogo mamy pukać. To miasto jest tym głównym adresatem? Powinniśmy tam pytać, co pieniędzmi na jezioro Kierskie dla spółki?

Tak jest. Miasto ewidentnie powinno być tym zainteresowane, jezioro leży w granicach miasta, może być, bo nie jest, tą perłą, o której pan mówił, ale na pewno jest magnesem, który może przyciągnąć turystów, żeglarzy przyciąga już od wielu lat, tylko trzeba starać się, żeby miało o wiele lepszą wodę, niż teraz. We wszystkich prawie przypadkach, które ja znam, które dotyczą rekultywacji jezior, to właśnie władze gminne występowały z taką inicjatywą - tak było w Gnieźnie, Wolsztynie. One starały się o pieniądze...

https://radiopoznan.fm/n/R3dTNQ
KOMENTARZE 0

SERWIS INFORMACYJNY


GODZINY: 14:00 15:00 16:00 17:00 18:00

@TWITTER