Cegielski na filmowej taśmie
Informacja postawiła na nogi służby ratunkowe i policję, która ewakuowała pasażerów, na kilka godzin wstrzymano też ruch pociągów. Oskarżony przyznał się przed sądem do wywołania alarmu. Tłumaczył to podświadomą chęcią zrobienia czegoś, o czym byłoby głośno w mediach. Przyznał też, że feralnej nocy był pijany i wraz z kolegą z podobnymi informacjami wydzwaniał do innych miast.
Co ciekawe, przesłuchiwany nastolatek przyznał się, że wiedział o zmianie prawa, które fałszywy alarm bombowy traktuje jak przestępstwo, za które grozi do 8 lat więzienia. Tłumaczył jednak, że liczył iż ten wybryk zostanie potraktowany tylko jako wykroczenie, bo jego zdaniem głupi kawał zmusił do interwencji jedynie policję i straż ochrony kolei, co on wycenił na "nie więcej niż 10 tysięcy złotych".
Pierwszy z dowcipnisiów postanowił dobrowolnie poddać się karze i bez przeprowadzania rozprawy został skazany na 2,5 roku więzienia w zawieszeniu na 5 lat. Wyrok nie jest prawomocny.