Aktywiści lokalnego stowarzyszenia przynieśli na zaplecze domu kultury ciasto z leśnymi owocami dla występujących tam artystów. Gest wywołał zdecydowaną reakcję dyrekcji i burmistrza, którzy zarzucili członkom grupy bezprawne wtargnięcie do zamkniętego obiektu i złamanie procedur bezpieczeństwa.
Prezes stowarzyszenia Wspólnie dla Gminy Stęszew Marek Kowalczyk tłumaczy, że za kulisy wpuściła go menedżerka aktorów. Przekonuje, że był to jedynie sympatyczny gest, a jego krytyka to polityczna nagonka.
Nie wiem, czy trzeba mieć też jakieś pozwolenie na to, aby czynić dobre uczynki albo takie po prostu codzienne, drobne gesty, jak podarowanie komuś małego upominku
- zaznacza.
Zarzuty o polityczne tło i naciski na dyrekcję zdecydowanie odrzuca burmistrz Stęszewa Włodzimierz Pinczak, przypominając wcześniejsze incydenty z udziałem stowarzyszenia.
Z doświadczeń, które mam z tą grupą ludzi – przecież nie zapomnieliśmy, jak wpuścili kolarzy na uczestników marszu Nordic Walking czy serwowali grzańca w czasie imprezy dla dzieci
- przyznaje.
Stowarzyszenie oczekiwało usunięcia oświadczenia. Można je jednak nadal przeczytać na stronie Domu Kultury. Jego dyrektor zapewnił natomiast, że zamierza wzmożyć czujność, żeby w przyszłości nie doszło do podobnych sytuacji.