Opisali trudy codzienności. Listy trafiły do wiceprezydenta
Późnym wieczorem w poniedziałek funkcjonariusze prowadzili czynności w sprawie mężczyzny z rozciętym gardłem.
Rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu, młodszy inspektor Andrzej Borowiak, poinformował, że podczas udzielania pomocy przez policjantów i ratowników na miejscu pojawił się postronny mężczyzna, który wdał się w awanturę.
Fizycznie przeszkadzał i uniemożliwiał pomoc rannemu. Użyto wobec niego gazu pieprzowego. Stracił przytomność, której nie udało się już przywrócić
– dodaje Andrzej Borowiak.
Do tragedii doszło na ulicy Mickiewicza na Jeżycach. Na miejscu palą się znicze. Powieszono też zdjęcie mężczyzny.
Znałem po prostu go. Przyszedłem tu po pierwszej w nocy. Było wtedy jeszcze pełno policji. Był dobrym człowiekiem.
– powiedział Radiu Poznań napotkany przechodzień.
Sprawa jest wyjaśniana przez biuro kontroli wewnętrznej. Do Poznania przyjechali też funkcjonariusze z Komendy Głównej Policji w Warszawie. "Zostały zabezpieczone nagrania z kamer monitoringu" – zapewnia Andrzej Borowiak.
Policjanci mieli kamerki nasobne, cała interwencja została nagrana. Jesteśmy przekonani, że jest to obiektywny materiał, który pozwoli bardzo precyzyjnie i dokładnie określić jak wyglądała ta cała interwencja i czy policjanci działali prawidłowo
– mówi rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu.
40-latek był dobrze znany policjantom. Był notowany za kradzieże, włamanie, rozboje, groźby czy zniszczenie mienia. Od 2005 do 2014 roku z przerwami przebywał w zakładach karnych za różne przestępstwa. Na środę zaplanowano sekcję zwłok. Biegły medyk sądowy wstępnie wykluczył przyczynienie się do śmierci mężczyzny innych osób. Jako przypuszczalną przyczynę zgonu wskazał nagłe zatrzymanie krążenia o charakterze samoistnym.
Mężczyzna, który samookaleczył się butelkę, trafił do szpitala i będzie przesłuchany.