To najczęściej dęby szypułkowe, lipy drobnolistne czy kasztanowce - większość z nich pochodzi z przełomu XIX i XX wieku.
- Choć jemioła kojarzy się głównie ze świąteczną tradycją, a dla młodych drzew bywa niegroźna, tak dla starszych okazów może się okazać bardzo groźna - mówi Michał Bernet z Wydziału Klimatu i Środowiska Urzędu Miasta.
Jemioła pospolita jest półpasożytem. Oznacza to, że samodzielnie prowadzi fotosyntezę, jednak wodę i sole mineralne pobiera bezpośrednio z drzewa gospodarza. Długotrwała obecność jemioły zwłaszcza w dużych skupiskach znacząco osłabia drzewo, ograniczając jego wzrost i odporność na choroby oraz warunki atmosferyczne. Może też prowadzić do zamierania koron, a w skrajnych przypadkach - do całkowitej śmierci drzewa
- tłumaczy Michał Bernet.
Po zakończeniu prac na Cytadeli proces usunięcia pasożytów przejdą drzewa również w innych parkach w mieście, między innymi w parku Kasprowicza, Sołackim czy Jana Pawła II.