- Raz, dwa razy w tygodniu znajdujemy na terenie portu lotniczego pozostawiony bagaż. Wydzielamy wtedy strefy, które izolujemy, podróżni często nawet nie wiedzą, że prowadzimy czynności w ramach zabezpieczenia pirotechnicznego - wyjaśnia.
Działalność, między innymi naszej służby, wpływa na podwyższanie standardów bezpieczeństwa - dodaje podpułkownik Bogdan Sobczak. Bardzo ważne jest przekonywanie społeczeństwa, że straż graniczna działa dla dobra podróżnych. Na poznańskiej Ławicy ochrzczono imieniem Maniek robota pirotechnicznego. Imię maszyny wyłoniono w konkursie. Chłopiec, który wymyślił imię, tłumaczy że pochodzi ono od słów: maszyna nienawidząca eksplozji.
Anna Galon ze straży granicznej dodaje, że Maniek jest wykorzystywany na poznańskiej Ławicy w przypadku znalezienia podejrzanych pakunków.