Dwukrotnie w kwietniu i w połowie lipca 31-letni mężczyzna podpalił trawę i ściółkę leśną, po czym sam poinformował straż o pożarze. Później, jak wynika z ustaleń prokuratury, brał udział w akcji gaśniczej. Według śledczych podejrzany swoim działaniem sprowadził bezpośrednie niebezpieczeństwo zaistnienia pożaru zagrażającego życiu wielu osób oraz mieniu w wielkich rozmiarach. Tylko dzięki szybkiej akcji strażaków pożary udało się w porę ugasić.
O tym, że w Zdunach grasuje podpalacz, nikt nie miał wątpliwości. Pożarów było dużo, ale na razie tylko część prokuratura przypisuje zatrzymanemu strażakowi. Świadkowie mówili o młodym człowieku, który poruszał się rowerem w pobliżu zarzewia ognia. Prokuratura nadal prowadzi śledztwo w tej sprawie.