Jacek Napieralski, nadleśniczy nadleśnictwa "Karczma Borowa" koło Leszna przyznaje, że tak suchej wiosny nie pamięta.
- W lasach koło Leszna wilgotność ściółki leśnej spadła poniżej 10 procent. Leśnicy cieszą się z co najmniej 30-procentowej wilgotności. Efekty tej suchej wiosny wyraźnie widać na terenach tegorocznych uprawach leśnych. Zaczynają usychać sadzonki posadzone wiosną tego roku.
Leśnicy z okolic Leszna nie zamierzają jednak wprowadzać zakazu wstępu do lasu. Argumentują, że dla mieszkańców Leszna jest to naturalne schronienie przed upałem. Ale przede wszystkim - jak tłumaczy Jacek Napieralski - większa liczba spacerowiczów w lesie może o wiele szybciej zaalarmować o pożarze w lesie, taki rodzaj leśnej prewencji przeciwpożarowej.
Podobna sytuacja jest w innych nadleśnictwach w południowo - zachodniej Wielkopolsce.