Drużyna z Wielkopolski pojechała na Słowację zdziesiątkowana, z powodu kontuzji w kadrze meczowej zabrakło kilku podstawowych zawodniczek. Mecz od początku nie układał się po myśli "Pszczół", które już do przerwy przegrywały 8:17.
Zdawaliśmy sobie sprawę, że to będzie bój, że trzeba będzie walczyć o każdą piłkę. Niestety, być może nie udźwignęliśmy tego mentalnie. Dopiero w końcówce zaczęliśmy się bić o każdą piłkę i od razu było widać efekt. To już niestety było za późno
- mówi trener Robert Popek.
Tegoroczny występ w EHF Cup jest dla MKSu Urbis Gniezno debiutem w europejskich pucharach. We wcześniejszych fazach Wielkopolanki wyeliminowały drużyny z Grecji, Włoch i Hiszpanii.