Jak dotąd rodzice informowali drogówkę o wyjeździe autobusu, ewentualnie o swoich wątpliwościach co do stanu technicznego pojazdu. Policjanci przyjeżdżali na miejsce i sprawdzali trzeźwość kierowcy - przede wszystkim a później układ kierowniczy i hamulcowy autobusu i stan ogumienia.
Zdarzały się przypadki, że kierowcy mieli pretensje, bo uważali, że opony nie są wcale łyse tylko trochę zużyte. Stąd od miesiąca wszystkie kontrole odbywają się w profesjonalnych stacjach diagnostycznych. Przez ten czas skontrolowano 211 autobusów - o cztery mniej niż w ubiegłym roku. Także liczba nieprawidłowości jest porównywalna - powiedział naczelnik poznańskiej drogówki Józef Klimczewski.
Odnotowano siedem usterek a w trzech przypadkach autobus w ogóle nie wyjechał na trasę. Powodem był m.in. niesprawny układ hamulcowy i całkowicie zniszczona przednia opona. Zdaniem policji system się sprawdza - właściciele firm przewozowych muszą się liczyć z oceną diagnostów.