Nasi informatorzy twierdzili, że lekarz miał problem z narkotykami. Prokuratura ustaliła, że mężczyzna był pod wpływem środka nasennego, który aplikował pacjentom. Choć wszystko działo się na dyżurze lekarza, w ocenie prokuratury nie naraził on na niebezpieczeństwo życia czy zdrowia żadnego pacjenta.