Wentylatory zasysają powietrze, a zanieczyszczenia, które zostaną wciągnięte, odkładają się na materiale ułożonym w kształcie ludzkiego płuca. Dzięki temu, przechodząc obok, każdy mieszkaniec może sprawdzić, czym oddycha.
– W ten sposób chcemy zweryfikować, jakie efekty przyniosło wspieranie wymiany źródeł ciepła – przyznaje zastępca burmistrza Adam Ejchorst.
Bo nie ma co ukrywać, że główna rola w tym wszystkim leży po stronie mieszkańców. To oni, jeżeli będą wymieniać piece na te niekopcące, wówczas faktycznie poprawi się jakość powietrza w całej gminie.
Rok temu Mosina była miastem z najgorszym powietrzem w Wielkopolsce. Wyniki ostatniego rankingu pokazały jednak, że liczba dni smogowych spadła, a gmina poprawiła swoją pozycję w zestawieniu. Mieszkańcy to odczuwają, ale przyznają, że wciąż jest jeszcze dużo do zrobienia.
Jak moja mama woziła mnie w kołysce, to wszyscy palili wszystkim i byle jak, a teraz liczba pieców na węgiel jest już śladowa
– zauważa jeden z zapytanych.
Obserwuję to, mam aplikację, więc widzę. Okna otwieram tylko, gdy mam zielone, a jak jest czerwone, to nie otwieram. Jest jeszcze dużo do zrobienia
– dodaje kolejny.
Straż miejska musi wziąć tę sprawę w swoje ręce. Zależy mi na tym, żeby było więcej kontroli
– usłyszeliśmy.
W całej gminie pozostało do wymiany kilka tysięcy źródeł ciepła niespełniających wymogów uchwały antysmogowej. Część z nich znajduje się również w lokalach należących do samorządu. Płuca smogowe będą eksponowane do 28 stycznia.