"Powiedział Bartek, że dziś Tłusty Czwartek, a Bartkowa uwierzyła, dobrych pączków nasmażyła " - mówi staropolskie przysłowie. Tłusty Czwartek znany także jako zapusty, rozpoczyna ostatni tydzień karnawału. Najpopularniejsze potrawy, jakie pojawią się w dzisiejszym menu, to pączki, racuchy i faworki zwane także chruścikami. Według ludowych wierzeń, zjedzone pączki miały nam zapewnić szczęście. Aby wzmocnić wróżbę wkładano do wybranych wypieków orzechy i migdały. Dawniej objadano się także pączkami nadziewanymi słoniną, boczkiem a nawet mięsem.
Idealny pączek XXI wieku musi być z suchym lukrem, nadzieniem z róży i wypieczony na kolor jasnobrązowy. Idealny musi mieć około 10 centymetrów średnicy i charakterystyczny jasny pierścień dookoła. Posypka ze skórki pomarańczy pojawiła się na pączkach dopiero po II wojnie światowej. Wcześniej, lukrowanymi zajadano się tylko w Tłusty Czwartek. Według podań, tradycję jedzenia pączków zapoczątkował w XVIII wieku warszawski cukiernik Czutowski, który przyrządzał słodkie przysmaki na przyjęcia wydawane przez króla Stanisława Augusta Poniatowskiego.
W dawnej Polsce od Tłustego Czwartku chodził po domach tak zwany "zapust", dziwacznie przystrojony konik w towarzystwie dwóch oryginalnie ubranych osobników. Do obowiązków zapustu należało między innymi wypraszanie biesiadników z karczmy o północy przed Środą Popielcową. Inny zwyczaj, pochodzący z Wielkopolski to tak zwana "pomyjka". Wierzono, że gdy ktoś tego dnia pozmywa naczynia i ugotuje gorącą potrawę, będzie cieszył się zdrowiem przez cały rok.
W zeszłym roku przeciętny Polak zjadł w Tłusty Czwartek 2,5 pączka.
(Radio Merkury+IAR)