Niestety chłopiec nie przeżył. Wcześniej jeszcze przed przybyciem strażaków wraz z mężem wyniosła z domu dwoje najmłodszych dzieci: roczne i 4-letnie.
- Na razie nie są znane dokładne okoliczności i przyczyny tego tragicznego zdarzenia - mówi rzeczniczka kępińskiej policji Anita Wylęga.
Kobieta z ciężkimi obrażeniami ciała została przetransportowana przez Zespół Ratownictwa Medycznego do szpitala w Kępnie, gdzie po kilkunastu godzinach zmarła. Na miejscu pracowała grupa dochodzeniowo - śledcza wraz z technikiem kryminalistyki pod nadzorem prokuratora Prokuratury Rejonowej w Ostrowie Wielkopolskim. Na chwilę obecną nie są znane przyczyny i okoliczności tego tragicznego zdarzenia
- przekazuje rzeczniczka.
Rzecznik straży pożarnej w Kępnie Paweł Michalski powiedział, że pożar rozwijał się niezauważony. Dom był nowy, a pożar powstał na poddaszu. Tliły się zgromadzone tam przedmioty i to właśnie toksyczny dym mógł być przyczyną śmierci 11-latka. Na razie jednak nie wiadomo, co dokładnie się wydarzyło. Wczoraj na miejscu zdarzenia był też prokurator.
Ta ogromna tragedia wstrząsnęła mieszkańcami wsi. W sobotę odbędą się oględziny budynku z biegłym z zakresu pożarnictwa.
CZYTAJ: Rodzinna tragedia w Myjomicach. Nie żyje 11-letni chłopiec