Trzeci trafił do szpitala na odział toksykologii. Według naszych informacji jego stan jest w miarę dobry. Na razie wiadomo tyle, że mężczyźni pracowali przy olbrzymiej kadzi, w której na co dzień są chemikalia. Prawdopodobnie do tragedii doszło w trakcie jej czyszczenia. Jednak w pomieszczeniu, w którym się ona znajduje nie stwierdzono żadnych toksycznych oparów.
Jerzy Ranecki ze straży pożarnej powiedział, że w kadzi produkowany był azotan magnezu i azotan manganu. Trzeba jednak sprawdzić czy w środku nie było pozostałości innych substancji i czy nie doszło do groźnej reakcji, w wyniku której powstały śmiertelne opary. Tym zajmują się teraz prokuratorzy. Firmą zainteresowała się także Państwowa Inspekcja Pracy. Po wypadku w fabryce przerwano produkcję