Policja wszczęła postępowanie w sprawie wnoszenia na stadion środków pirotechnicznych. Zatrzymanych kibiców Wisły skazała w trybie przyspieszonym, np. mężczyzna, który zniszczył kamerę monitoringu, dostał karę 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu, 2-letni zakaz stadionowy, musi też zapłacić grzywnę i odkupić sprzęt. Nietrzeźwy fan Lecha, który wbiegł na murawę, przez rok nie wejdzie na mecze swojej drużyny.
Problemu odpalania rac nie uda się rozwiązać zakazami, ponieważ zdaniem prezesa Lecha - Karola Klimczaka obecna kontrola kibiców nie pozwala na wychwycenie tych, którzy wnoszą materiały pirotechniczne. - Jeżeli nie zamontujemy bramek prześwietlających kibiców lub nie zastosujemy kontroli osobistej wobec każdego wchodzącego, to nie wychwycimy wnoszenia takich przedmiotów - mówi. Piątkowy mecz odbędzie się bez udziału kibiców gości, ponieważ trzeba opracować nowe procedury bezpieczeństwa na stadionie.
Po sobotnich zamieszkach na poznańskim stadionie policja zatrzymała cztery osoby. Podczas spotkania Lech-Wisła były odpalane race, a kibice gości zniszczyli toalety, bramę wejściową i kamerę monitoringu. Według wstępnych ustaleń śledczych w niesportowej części wydarzeń na stadionie przy ul. Bułgarskiej uczestniczyło około 30 osób - głównie kibiców z Krakowa. Według policji kibice prowokowali się nawzajem. W pewnym momencie kibice Lecha zabrali gościom jedną z kibicowskich flag.