NA ANTENIE: Uspokojenie wieczorne
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Trzymał na posesji tygrysy, lamparty i pumy. Jest wyrok ws. nielegalnej hodowli

Publikacja: 16.02.2026 g.10:36  Aktualizacja: 16.02.2026 g.18:16 Magdalena Konieczna
Poznań
Pod pozorem prowadzenia cyrku trzymał na posesji tygrysy, lamparty i pumy - w sumie około 300 zwierząt. Jest wyrok w głośnej sprawie nielegalnej hodowli w Pyszącej koło Śremu.
tygrys pysząca viva - Ruch Rzecz Zwierząt Viva!
Fot. (Ruch Rzecz Zwierząt Viva!)

Spis treści:

    Dziś Sąd Okręgowy w Poznaniu skazał Macieja M. na dwa lata bezwzględnego więzienia. To kara także za narażenie przypadkowych osób na niebezpieczeństwo, bo klatki i wybiegi z groźnymi zwierzętami nie były odpowiednio zabezpieczone.

    "Oskarżony miał pełną świadomość, że jego działalność jest nielegalna" - mówiła sędzia Joanna Rucińska.

    Oskarżony - niewłaściwie nadzorowany przez powołane do tego służby weterynaryjne, w odczuciu całkowitej bezkarności, pod pozorem prowadzenia cyrku, nabywał i hodował coraz więcej gatunków zwierząt, w tym takie, których posiadanie było w jego sytuacji zabronione. Przy czym zwierzętom tym nie zapewniał właściwych warunków bytowania

    - mówiła Rucińska.

    Sędzia podkreślała, że kara dwóch lat więzienia połączona z zakazem posiadania i hodowli zwierząt, będzie sprawiedliwą.

    Uświadomi nie tylko jemu, ale także ewentualnym naśladowcom, że popełnienie przestępstw tym z ustawy o ochrony zwierząt i ochronie przyrody, nie popłaca i prędzej czy później prowadzi do właściwej reakcji wymiaru sprawiedliwości

    - mówiła sędzia. 

    Zgodnie z wyrokiem Maciej M. przez 10 lat nie będzie mógł posiadać i hodować wszelkich zwierząt. Będzie musiał także zapłacić dwie nawiązki - jedną w najwyższej możliwej wysokości - stu tysięcy złotych na rzecz organizacji działających na rzecz zwierząt. Oskarżonego nie było dziś w sądzie. Nie pojawił się także jego obrońca. Prokurator nie chciała komentować sprawy.

    "Ten wyrok jest ostry, ale on powinien być ostry" - mówi Anna Plaszczyk z Fundacji Viva.

    Spodziewałam się, że to będzie wyrok skazujący, ale nie spodziewałam się, że będzie tak wysoki i to jest bardzo dobre. Takie wyroki powinny zapadać w tak drastycznych, tak kontrowersyjnych sprawach. Ta nawiązka, która została orzeczona, właściwie dwie nawiązki, to są jedne z najwyższych nawiązek, jakie zostały do tej pory orzeczone w Polsce

    - mówi Plaszczyk.

    "Nie udało się ustalić, skąd zwierzęta przyjeżdżały i gdzie miały trafić" - dodaje Anna Plaszczyk z Fundacji Viva.

    Ten wyrok jest ostry, ale on powinien być ostry właśnie po to, by historia Pyszącej już nigdy się nie powtórzyła i żebyśmy nie musieli się wstydzić w całej Europie, że w  Polsce mieliśmy największą tego typu interwencję, że mieliśmy nielegalną hodowlę, w której żyło tak dużo zwierząt, tak cennych zwierząt, w tak złych warunkach

    - uważa Plaszczyk.

    Proces trwał prawie 7 lat. Tak długo, bo w ocenie przedstawicielki Fundacji Viva, oskarżony celowo go przedłużał. W oddzielnym procesie odpowiadają powiatowy lekarz weterynarii i jedna z lekarek weterynarii, która kontrolowała hodowlę w Pyszącej. 

    Wyrok nie jest prawomocny i można się spodziewać apelacji oskarżonego. Kara, jaką wymierzył mu sąd, jest taka, jakiej domagała się prokurator.

    https://radiopoznan.fm/n/ik2aDO