Lot zaczął się przed godz. 11 nad Powidzem, o godz. 13.30 tupolew wylądował w Poznaniu-Krzesinach i wystartował stamtąd kilka minut przed godz. 15. Wcześniej maszyna latała w rejonie tego lotniska i w okolicach lotniska w Świdwinie. Po starcie z lotniska Krzesiny, Tu-154M powrócił do Warszawy.
Przeprowadzone eksperymenty mają wykazać m.in., czy załoga samolotu numer 101, który uległ katastrofie, miała dość czasu na przerwanie zniżania i bezpieczne poderwanie samolotu, by odejść na drugi krąg bądź odlecieć na lotnisko zapasowe, a jeśli tak, to odpowiedzieć na pytanie, dlaczego to się nie udało. Z odczytanych z czarnych skrzynek rozmów załogi wynika bowiem, że kapitan Arkadiusz Protasiuk na ok. 20 sekund przed katastrofą wydał komendę "odchodzimy". Zdaniem polskich ekspertów był to wystarczający czas na wyprowadzenie samolotu, piloci jednak nie zdołali tego zrobić.
Komisja wyjaśniająca okoliczności katastrofy smoleńskiej jest na etapie podsumowywania prac - końcowy raport ma być gotów w maju lub w czerwcu.
(PAP)