Przewodniczącego Platformy Obywatelskiej przywitał na poznańskim placu Wolności Prezydent miasta Jacek Jaśkowiak. Powiedział, że marsz, zorganizowany 4 czerwca w Warszawie, dał zwolennikom Platformy Obywatelskiej wiarę w zwycięstwo jesiennych
wyborów parlamentarnych.
Za to chciałem serdecznie podziękować
- powiedział Jacek Jaśkowiak. Dodał, że obławę na Donalda Tuska organizują ci, którzy się go boją. Nie wskazał jednak nikogo z nazwiska, ale zwrócił się do Donalda Tuska, mówiąc, że ten się nie poddaje i może liczyć na wsparcie.
Ja mam wrażenie, że widzę osobę, wzrok takiego zawodnika, który wie, że wygra, że jest doświadczony i ma świadomość siły, którą sobą prezentuje i poprowadzi nas do tego zwycięstwa, także wygramy przez nokaut. Damy im łomot
- mówił Jacek Jaśkowiak.
Po przemówieniu Jacka Jaśkowiaka zgromadzeni odśpiewali hymn państwowy.
Na początku swojego przemówienia Donald Tusk stwierdził, jak się wyraził - oficjalnie, że na marszu w Warszawie było ponad 500 tysięcy ludzi. Według niego, na kolejną demonstrację we Wrocławiu przygotowywane są - jak powiedział - bojówki Kaczyńskiego. Potem przeszedł do krytyki PiS za mowę nienawiści. Mówiąc o planowanym przez PiS referendum w sprawie relokacji uchodźców oświadczył, że "prezes ma pełne gacie". Nikogo nie wymienił z nazwiska, ale zapewne miał na myśli Jarosława Kaczyńskiego, nawiasem mówiąc 73-letniego dziś seniora. Nazwał go także kieszonkowym dyktatorkiem.
Lider PO wielokrotnie zwracał się do wyborców PiS, raz ich obrażając, innym razem apelując do ich sumień.
Takiego złodziejstwa świat nie widział - powiedział Tusk i wspomniał "listę milionerów PiS", czyli pracowników spółek skarbu państwa.
Głosujesz na partię Kaczyńskiego znaczy, że albo ich popierasz, albo chcesz kraść razem z nimi
- powiedział Donald Tusk.
Lider PO zwrócił się do kobiet, przy okazji powtarzając to, co zrobił w Warszawie, czyli czytanie zdrobniałych imion dzieci z transparentu. Mówił, że łamie mu się głos, gdy wspomina kobiety zmarłe w czasie ciąży z winy Prawa i Sprawiedliwości. Według niego, PiS to masowi mordercy. Bardzo dużo miejsca poświęcił planom referendum w sprawie relokacji uchodźców na kilka sposobów próbując ten pomysł spostponować. Na koniec powtórzył swoje ślubowanie z Warszawy i obiecał... pojednanie.
Nie obyło się bez małej wpadki, gdy Donald Tusk mówił o poznańskim Październiku '56 przedstawiając kombatantkę Czerwca Aleksandrę Banasiak.
W zgromadzeniu wzięło udział według policji ok. 8 tys. osób.
W wiecu Donalda Tuska w Poznaniu udział wzięli też jego przeciwnicy. Rozłożyli wielki transparent z napisem "Idzie Targowica". Jak powiedział Radiu Poznań jeden z mężczyzn trzymających baner, "każdy kto zna choć odrobinę historii wie z czym się kojarzy Targowica".
Zaznaczył, że jest w Polsce formacja polityczna, mając na myśli Platformę Obywatelską, która tak, jak XVIII-wieczna Targowica, staje po stronie mocnych, światowych elit.
"Przyjechaliśmy aż z Wrocławia, żeby przekazać tu swoje przesłanie" - powiedział demonstrant.
Najgorsze jest to, że jedni i drudzy w Polsce są podzieleni na maksa. Takiego podziału w Polsce jeszcze nigdy nie było. I winny temu jest ten Pan, który tam przemawia (Donald Tusk-przyp. red.). Ci ludzie dobrze wiedzą, że są podzieleni, że gdy padnie hasło, rzucić się do gardła, to rzucą się do gardła jedni i drudzy
- mówił mężczyzna.
Obecni też byli działacze Nowej Nadziei, partii wchodzącej w skład Konfederacji, z transparentami, na których napisali "PiS i PO = drożyzna". Z ich relacji wynika, że zostali za to poturbowani przez uczestników wiecu. Zapowiadają, że zgłoszą sprawę na policję.