W 2018 roku obie kobiety uczestniczyły w wydawaniu decyzji dla firmy TOMY Sp. z o.o. z Nieszawy, zezwalającej na uruchomienie przy ul. Marantowskiej punktu skupu złomu i innych odpadów. Po kilku miesiącach decyzja została cofnięta, bo kontrole wykazały, że firma zwozi i składuje na działce odpady niezgodnie z wydanym wcześniej dokumentem.
Pod działką przebiega gazociąg, dlatego, zgodnie z przepisami, na tym terenie powinna powstać strefa kontrolowana szerokości 40 metrów, w której nie można niczego składować ani budować.
Jak wskazuje prokuratura, obie urzędniczki nie dopełniły obowiązków przy wydawaniu decyzji, czyli nie wskazały dla firmy dodatkowych wytycznych związanych z zachowaniem minimalnych odległości od gazociągu ani nie zobowiązały jej do uzgodnienia prowadzenia zbierania odpadów z operatorem gazociągu.
W trakcie śledztwa urzędniczki nie przyznały się do winy. Sprawą zajmie się Sąd Rejonowy w Koninie. Według szacunków, na nielegalnym składowisku przy ulicy Marantowskiej zalega ok. 15 tysięcy ton odpadów. Szacunkowy koszt ich uprzątnięcia to ok. 13 milionów złotych.
W Sądzie Rejonowym w Koninie od 6 lat trwa proces właścicieli składowiska. Co więcej, kilkukrotnie dochodziło do pożarów na terenie składowiska. Przypomnijmy, że władze Konina w maju postanowiły wziąć pożyczkę po to, by usunąć odpady znajdujące się w strefie ochronnej gazociągu, co umożliwi prowadzenie regularnych przeglądów.