- Kilka dni temu przestał istnieć jeden ze sklepów a kolejny wypowiedział umowę najmu. Udało nam się wynegocjować z właścicielem zamknięcie jednego z tych sklepów, mam też informację, że inny właściciel wypowiedział drugiemu sklepowi umowę dzierżawy. Z trzecim właścicielem nie udało nam się porozumieć. Właściciele sklepów, które sprzedają te akcesoria, mają swoje dzieci - mówi Tomicka.
Jak dotąd ustawodawcy czyli Sejmowi nie udało się uregulować prawnie sprzedaży dopalaczy. Dystrybutorzy tych środków utrzymują, że są to eksponaty kolekcjonerskie, a nie środki spożywcze. Utrudnia to ich kontrole i egzekwowanie przepisów dotyczących atrykułów spożywczych.