Dla porównania narty podwójnego mistrza olimpijskiego z Soczi, Kamila Stocha z podpisami polskiej reprezentacji zostały kupione na nieco ponad 1300 złotych. Wśród licytujących wezwanie na policję było 6 użytkowników portalu, którzy założyli konto w dniu rozpoczęcia aukcji. Wezwanie wylicytował jeden z nich. To może budzić wątpliwości, czy nie jest to sztuczne podbijanie ceny.
Agata Stachowiak z portalu Allegro mówi, że aukcje charytatywne rządzą się innymi regułami i nie można mówić o sztucznym podbijaniu ceny. - Nie można mówić o sztucznym podbijaniu cen w przypadku aukcji charytatywnych, gdzie te przedmioty, które są na aukcjach nie mają takiej wartości rynkowej. Jeżeli mamy takie wezwanie na policję, to ono nie ma swojej wartości rynkowej na takim rynku komercyjnym. Nam jak najbardziej zależy na tym, żeby przedmiot na aukcji charytatywnej osiągnął, jak najwyższą kwotę. Ani nie mamy żadnych zapisów regulaminowych, bo w przypadku aukcji charytatywnych nie możemy mieć. Trudno nam to w jakikolwiek sposób oceniać i domniemywać, że ktoś licytował dlatego, że zależało mu na tym właśnie, by to wezwanie od pani Joanny Jaśkowiak osiągnęło taką, a nie inną kwotę - mówi przedstawicielka Allegro.
Firma nie docieka, jakie przesłanki stoją za tym, że osoby publiczne wystawiają na aukcje charytatywne takie, a nie inne przedmioty. Dla portalu liczy się ostateczny efekt w postaci wylicytowanych pieniędzy i tego, że ktoś zdecydował się taką, a nie inną kwotę zapłacić za daną rzecz - dodaje Agata Stachowiak.