Od połowy grudnia zwiększy się liczba połączeń z Warszawy do Poznania. To efekt między innymi wjazdu na polskie tory czeskiego przewoźnika RegioJet. Ponieważ pociągi dalekobieżne mają pierwszeństwo, składy KW będą zmuszone ustępować im na trasie, co wydłuży przejazd między innymi z Krotoszyna do Kłodawy o około 20 minut.
Nie jesteśmy przeciwni konkurencji, ale to pociągi regionalne powinny mieć priorytet
– podkreśla Robert Pilarczyk z urzędu marszałkowskiego.
Problemem jest brak przepustowości. Błędu nie popełnił nikt. W tej chwili mamy takie uwarunkowania prawne, jakie mamy. Jest ściśle określone, kto jaki ma priorytet i w jakiej kolejności układa się pociągi w rozkładzie jazdy. W związku z tym prawdopodobnie konieczne byłyby zmiany w przepisach.
Radni sejmiku z PiS nazwali sytuację skandaliczną i domagają się interwencji zarządu województwa.
Dr Michał Beim z Uniwersytetu Przyrodniczego przypomniał w rozmowie z naszym reporterem, że problem wynika głównie z błędów popełnionych przy modernizacji trasy Warszawa–Poznań, a nie z działalności RegioJet.
W przypadku linii do Warszawy zaniechano dobudowy dodatkowych stacji, na których mogłyby się pociągi wyprzedzać. Tutaj rzeczywiście popełniono pewne błędy, które dzisiaj już się mszczą
– zaznacza dr Michał Beim.
Wysłaliśmy pytania w tej sprawie do PKP PLK, która odpowiada za układanie rozkładu jazdy, lecz dotąd nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Szczegóły przyszłego rozkładu zostaną opublikowane w przyszłym tygodniu, a nowe godziny odjazdów zaczną obowiązywać od połowy grudnia.