Po wybuchu epidemii koronawirusa zgłosiła się do pomocy w placówce przy ulicy Długiej w centrum Poznania. Nie dostaje za to pieniędzy. Po wyjściu ze szpitala za wycieraczką czekał na nią mandat w wysokości 150 złotych.
Przyjechałam na nocną zmianę, już po czasie trwania strefy parkowania, a kończyłam ją o godzinie 10, dnia następnego. Nie mamy parkingu, więc zostawiamy auta na ulicach, gdzie jest strefa. O godzinie ósmej rano po prostu zapomniałam, że to jest moment, kiedy już trzeba zapłacić za strefę.
Studentka nie ma pretensji do kontrolerów, którzy wystawili jej mandat. Ma świadomość, że powinna zapłacić za parkowanie. Dziewczyna nie rozumie jednak dlaczego w Poznaniu nie zniesiono opłat.
W obecnej sytuacji zachęcamy przecież do korzystania z własnych samochodów, a nie z komunikacji miejskiej
- mówi w rozmowie z Radiem Poznań.
Dziś postaramy się dowiedzieć czy władze Poznania zwolnią z opłat za parkowanie wolontariuszy i personal medyczny szpitali. Pytanie zadamy prezydentowi miasta podczas jego konferencji prasowej.
AKTUALIZACJA GODZ. 14:30
Po interwencji Radia Poznań jest szansa na ułatwienia dla wolontariuszy walczących z koronawirusem. Prezydent Poznania zapowiada, że jego zastępca będzie w tej sprawie rozmawiał z rektorem Uniwersytetu Medycznego i dyrektorami szpitali.
Tym osobom, które w tych okolicznościach muszą korzystać z samochodu, wykonując pracę na rzecz chorych, czy to w charakterze wolontariusza czy w charakterze innym, to oczywiście będziemy chcieli te osoby wyposażyć w stosowne pozwolenia na parkowanie w strefie ograniczonego postoju w określonym okresie.
Wszystko wskazuje, że studentka uniknie kary. "Oczywiście prosiłbym, żeby napisać stosowny wniosek o anulowanie tego mandatu" - mówi Jacek Jaśkowiak.