Pukają, dzwonią, dają zniżki?
Związki protestują przeciwko niskim zarobkom w firmie. Żądają dla wszystkich po 600 zł netto miesięcznie. Uważają, że zakład, który w zeszłym roku wypracował prawie 50 mln zł zysku, stać na podwyżki. Związkowcy narzekają nie tylko na zarobki. Narzekają że zarząd Paroca, który zaleca im by wszystkie ustalenia były poufne i bez zgody obu stron nie informowali o przebiegu rozmów nawet pracowników zakładu. - To niezgodne z ustawą o związkach zawodowych - dodaje Jan Jakubowski, przewodniczący Solidarności 80.
Jacek Dobrowolski, dyrektor zarządzający Paroc Polska, w nadesłanym do mediów oświadczeniu pisze, że rozmowy ze związkami na temat wynagrodzeń są prowadzone cyklicznie. Ostatnie odbyło się na początku lipca. Kolejne jest planowane w sierpniu, a firma wywiązuje się z postanowień regulaminu wynagradzania ustalonego ze związkami zawodowymi oraz z prawa pracy.
Związkowcy zapowiadają, że jeśli nie będzie pozytywnej reakcji zarządu,
wejdą z firmą w spór zbiorowy. Dwa tygodnie temu w tej sprawie zorganizowali
przed zakładem krótką pikietę. Protestujący mają nadzieję, że ich głos dotrze do centrali firmy w Finlandii i to
stamtąd oczekują pozytywnej odpowiedzi.