Jak przekazuje rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Poznaniu Łukasz Wawrzyniak, dowódca drużyny harcerskiej 21-letni Marek G. wydał nastolatkowi polecenie przepłynięcia akwenu w mundurze i butach, bez asekurowania harcerza z łodzi. Z kolei ratownik wodny, 19-latek Igor K., dopuścił do takiej sytuacji.
Około godziny 1, bo wtedy służby zostały powiadomienie, że chłopiec zniknął pod powierzchnią wody. Ten chłopiec na polecenie dowódcy drużyny harcerskiej znalazł się w tej wodzie, w obuwiu i pełnym umundurowaniu i zgodnie z tym poleceniem miał przepłynąć jezioro wpław na odcinku 500 metrów
- zaznacza prok. Wawrzyniak.
Śledczy wyjaśniają, czy to był standard zdobywania sprawności pływackiej w drużynie harcerskiej ZHR i czy więcej osób miało podejmować się takiej próby.
Mężczyznom postawiono zarzuty nieumyślnego spowodowania śmierci i niedopełnienia obowiązków wynikających z opieki nad chłopcem. Podejrzani nie przyznają się do winy. Grozi im do 5 lat więzienia.
Wobec Marka G. prokurator zastosował dozór policji oraz poręczenie majątkowe i zakazał sprawowania opieki nad małoletnimi oraz wykonywania funkcji drużynowego ZHR.
Nic nie zapowiadało tragedii. Wyniki sekcji zwłok 15-letniego Dominika wskazują na nieszczęśliwy wypadek. Jak przekazał rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Poznaniu Łukasz Wawrzyniak, podczas oględzin zwłok biegli nie zauważyli żadnych obrażeń. Przyczyną śmierci chłopca było utonięcie.
Wiadomo, że nastolatek potrafił pływać. Ewentualne ukryte choroby, które mogłyby spowodować zasłabnięcie, będzie można stwierdzić po dodatkowych badaniach laboratoryjnych tkanek. Śledczy na ich wyniki muszą poczekać kilka tygodni.
W nocy z 23 na 24 lipca na Jeziorze Ośno odbywała się próba sprawnościowa harcerza z Dolnego Śląska. Nastolatek przepływał jezioro wpław i nagle znalazł się pod wodą. Do poszukiwań wezwano zespoły łodzi ratunkowych z Poznania, Kościana i Wolsztyna.
O godzinie 5:30 rano wyłowiono ciało chłopca
– mówi rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu, Łukasz Wawrzyniak.
Nasz reporter rozmawiał z mieszkańcami miejscowości Wilcze, którą w nocy obudziły przejeżdżające obok pojazdy służb. Wszyscy podkreślali, że to niewyobrażalna tragedia.
Po czynnościach na miejscu zdarzenia zatrzymano dwóch mężczyzn 21-letniego dowódcę drużyny harcerskiej, do której należał 15-latek, oraz 19-letniego ratownika wodnego.
Okoliczności tragedii są wstrząsające. Czy takie próby sprawnościowe są powszechną praktyką? O to zapytaliśmy Adama Paczynę, rzecznika Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej.
Próby sprawnościowe określone są w książeczce sprawności organizacji harcerzy. W regulaminie przedstawione są poszczególne sprawności dostosowane do wieku i umiejętności uczestników. W tym przypadku nie mieliśmy do czynienia z realizacją sprawności, tylko indywidualnego zadania, o czym zdecydował drużynowy tego chłopaka
– tłumaczy.
Adam Paczyna dodaje, że związek jest pogrążony w żałobie i żadne słowa nie wyrażą smutku i żalu po stracie harcerza.
Policja podaje, że w nocy po zaginięciu nastolatka zgłaszający informowali służby, iż harcerz był asekurowany z łodzi podczas przepływania jeziora wpław. Jednak ustalenia śledczych na miejscu zdarzenia okazały się inne: chłopiec nie był asekurowany z łodzi i nie zachowano podstawowych zasad bezpieczeństwa.
„Gazeta Wyborcza” ustaliła, że harcerz płynął w pełnym mundurze i ciężkich butach.
Do tragedii doszło w przedostatnim dniu obozu, w którym uczestniczyły 74 osoby. Harcerz, który utonął, był uczniem liceum w Świdnicy. Organizatorem obozu nad Jeziorem Ośno był Związek Harcerstwa Rzeczypospolitej Okręgu Dolnośląskiego.
Jesteśmy obecnie skoncentrowani na pełnej współpracy ze służbami w zakresie wyjaśniania okoliczności tego wypadku
– powiedział Polskiemu Radiu rzecznik prasowy ZHR, harcmistrz Adam Paczyna.
Związek wydał też oświadczenie, w którym złożył kondolencje rodzinie i bliskim zmarłego oraz zarządził miesięczną żałobę we wszystkich jednostkach. Kondolencje rodzinie 15-latka złożył także Związek Harcerstwa Polskiego.
Kontrolę na miejscu zdarzenia prowadzi również wielkopolski kurator oświaty. Kurator wysłał tam także psychologów, aby zapewnić wsparcie uczestnikom obozu.
Na terenie Wielkopolski na obozach, koloniach i półkoloniach wypoczywa obecnie około stu tysięcy dzieci. Tylko w powiecie wolsztyńskim odbywa się obecnie 11 obozów harcerskich.
Czytaj więcej: Tragiczny finał harcerskiej próby. Nie żyje 15-latek