Po pokonaniu 500 kilometrów planował dotrzeć do jej ujścia w Kostrzynie nad Odrą. W ten sposób chciał zebrać pieniądze na budowę placu zabaw.
Po dopłynięciu do Poznania postanowił jednak zrezygnować z wyprawy. Na brzegu witali go przyjaciele rodziny.
Spłynąłem około 200 km tym razem. Poprzednie razy Wisłę udało mi się całą spłynąć. Jest to pierwszy spływ, którego nie dokończyłem, więc jest mi troszkę przykro, aczkolwiek z drugiej strony zatrzymała mnie kra, lód na rzece, więc nie miałem wyjścia
- przyznał Szymon Machnowski.
Podczas swojego rejsu kajakarz zachęcał także do tworzenia rodzin zastępczych.
Jeżeli ktokolwiek się zastanawia, czy nie zostać rodziną zastępczą, czy nie zostać rodzinami zastępczymi, to zgłoście się do MOPSów, do GOPSów. Oni na pewno wskażą wam drogę i rozwieją wasze wątpliwości w stosunku do tego, czy to jest dla was, czy nie. Jest bardzo dużo dzieci, które potrzebują pomocy z naprawdę głębokich kryzysów
- apelował kajakarz.
Mimo przerwania rejsu Szymon Machnowski zamierza kontynuować zbiórkę pieniędzy. Do zrealizowania celu potrzeba jeszcze blisko 35 tys. złotych.