10 lat Zarządu Dróg Miejskich w Koninie. Duże inwestycje i nowe plany
Pod koniec grudnia 44-letnia mieszkanka Wrześni znalazła w internecie wymarzoną Toyotę C-HR. Auto było za granicą, ale – jak usłyszała – już znalazło kupca. Po krótkiej wymianie wiadomości sprzedawca zaproponował jednak inny egzemplarz, a nawet zobowiązał się dostarczyć go na przegląd do serwisu w Polsce.
Brzmiało wiarygodnie – do czasu, gdy na maila zaczęły spływać kolejne „koszty logistyczne”: najpierw 1683 euro za transport z Belgii, później opłaty celno-skarbowe. Kobieta wykonała przelewy na łączną kwotę ponad 4 tysięcy euro.
Przestępcy dołączyli nawet zdjęcie pojazdu na lawecie, które – jak później ustalono – było przerobione. Ostatecznie udało się zablokować część transakcji.
Druga historia nie jest motoryzacyjna, ale równie bolesna. 45-letni mieszkaniec gminy Kołaczkowo poznał w sieci kobietę. Zaczęło się od niewinnej korespondencji, a skończyło na kredytach i kodach BLIK. Mężczyzna przekazał nieznajomej ponad 15 tysięcy złotych.