Co mogą zrobić dyrektorzy szkół, z których wychodzą przyszli bezrobotni? Bogdan Kowalczyk - dyrektor zespołu szkół w Szamotułach uważa, że najważniejsze by wprowadzić doradztwo zawodowe w gimnazjach. Szkoły powinny też szybko reagować na zmieniające się potrzeby rynku. Rola obserwowania zmian spoczywa na instytucjach rządowych i samorządowych.
- We wszystkich województwach w kraju powołano obserwatoria pracy, po to by zanalizować problem i sposób kształcenia w zawodówkach dopasować do zapotrzebowania pracodawców - mówi wicemarszałek województwa Wojciech Jankowiak. Województwo Wielkopolskie jest i tak w dobrej sytuacji. Jest tu ciągle najmniej bezrobotnych w porównaniu do innych województw. - Inaczej sytuacja wygląda na Mazowszu - przyznaje Luiza Kajdaniak z Mazowieckiego Urzędu Pracy.
Niestety w samym Poznaniu zaczyna brakować piekarzy i rzeźników. Do szkół nie zgłaszają się chętni do tych zawodów, a jeśli już są, to myślą o tym, by po skończeniu nauki pojechać do Danii - dotyczy to szczególnie rzeźników - lub do Niemiec - tam bez problemu pracę znajdują piekarze. Zdaniem Joanny Jajus - dyrektor Wydziału Działalności Gospodarczej Urzędu Miasta Poznania na problem trzeba patrzeć w perspektywie wielu lat.
A co o problemie sądzą nasi Słuchacze? Czy zawodówki trzeba zamknąć, czy może trzeba jak najszybciej zmienić profile kształcenia w tych szkołach, by z rynku nie zniknęli szewcy, rymarze, cieśle czy kominiarze. Zapraszamy do dyskusji na antenie i w internecie.