NA ANTENIE: TYLKO Z TOBA/BARBARA WRONSKA
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

"Ciężko chory" premier i prezydent. Jak rozpoznać fałszywą stronę internetową?

Publikacja: 22.05.2026 g.10:19  Aktualizacja: 22.05.2026 g.14:01 Alicja Dec
Kraj
W sieci, nie tylko na portalach społecznościowych, prezentowane są informacje fałszywe lub w części przekłamane. Powstają całe strony internetowe, których zadaniem jest wprowadzić użytkowników w błąd i wywołać skrajne emocje, także przy użyciu sztucznej inteligencji. Jak rozpoznać fałszywy artykuł i stronę internetową? Zajrzyj poniżej.
telefon smartphone smartfon - Pixabay
Fot. Pixabay

Spis treści:

    W Internecie, zwłaszcza na portalach społecznościowych, takich jak np. Meta (dawniej Facebook) i X (dawniej Twitter) często powielane są informacje, które mają wywołać w użytkownikach skrajne emocje. Udostępniane są na fanpage’ach o nazwach próbujących zdobyć zaufanie odbiorców, z określeniami takimi jak „wiadomości”, „fakty”, „ważne”, „prawdziwe”. Często jednak nie są to redakcje informacyjne, tylko profile podszywające się pod rzetelne źródła informacji. Rozpowszechniają one zarówno na swoich profilach, jak i w różnych grupach sensacyjne wiadomości. Schemat jest podobny: dwa – trzy zdania wstępu, by zainteresować odbiorcę, do tego zdjęcie, a potem przekierowanie na stronę internetową, gdzie mamy znaleźć więcej informacji. I tu zaczynają się schody…

    By pokazać, jak może wyglądać przykładowa strona internetowa z niewiarygodnymi informacjami, posłużę się przykładami kilku artykułów z portalu uss.daily24.world. To strona na pozór przekazująca ważne fakty z życia gwiazd i polityków.

    Co możemy od razu zauważyć? Sensacyjne nagłówki i zdjęcia gwiazd. Powtarzające się zdjęcia Elona Muska. I to pierwsza rzecz, która może nam zapalić czerwoną lampkę – ktoś chyba chce nas wprowadzić w błąd. Jednak na dole ekranu znajdziemy napis: „Zweryfikowany użytkownik”. To powinno nas uspokoić, prawda? Nie do końca. To prawdopodobnie jeden z chwytów marketingowych, który zachęca nas do pozostania na tej stronie. A ta bombarduje nas np. takimi artykułami:

    Tytuł napisany wielkimi literami ma w nas zasiać niepokój. Prezydent Karol Nawrocki został potwierdzony jako kto? Ktoś chory? Ma poważnego wirusa? Zdanie poniżej mówi jednak o czymś innym: ma zająć się swoją chorą żoną. Zatem teraz martwimy się już o dwie osoby: prezydenta oraz Pierwszą Damę.

    Sprawne oko zauważy już pierwsze błędy językowe i ortograficzne. „Ostatiiich” brzmi dość dziwnie, a jeszcze dziwniejsze są niektóre litery, np. w następnym słowie – „godzinach” nie ma w sobie prawdziwej litery „n”, tylko znak ją przypominający. Wygląda to na nieudolne tłumaczenie całej strony z innych języków lub tekst wygenerowany przez program, który niekoniecznie lubi się z językiem polskim. W słowie „poruszona” litera „u” też jest podejrzanie zaokrąglona. Czytając z uwagą zauważymy, że zdanie „Karol Nawrocki wycofanie się z aktywnych działań następuje i publicznej, aby skupić się na opiece nad swoją żoną, która zmagała się z poważą baterii” brzmi już jak groteska. Idźmy dalej.

    Dalszy ciąg artykułu przynosi nam nowe błędy, takie jak „Iformacja”, „rozprzestrzepił”, czy sentencja: „W swoim oświadczeniu Karol Nawrocki, decyzja o tymczasowym wycofaniu się z decyzji o wydaniu, ale była konieczna w obliczeniuu sytuacji zdrowotnej jego żony”. Do tego dochodzi nowy element, który powinien wzbudzić naszą czujność: bardzo emocjonalnie nacechowane zdjęcie. W kadrze widzimy na pierwszym planie prezydenta Polski, który chowa twarz w dłoniach, wyraźnie zafrasowany. Sam wyraz twarzy jest prawdopodobnie wynikiem promptu zadanego sztucznej inteligencji: „Stwórz smutną twarz prezydenta”. Policzki i powieki są dość gładkie. Moglibyśmy na obronę prawdziwości zdjęcia zauważyć, że w tle są przecież ważne osoby w państwie: Szymon Hołownia, Małgorzata Kidawa-Błońska… Tylko czy to na pewno oni? W prawym dolnym rogu obrazu znajdziemy małą wskazówkę: ledwie widoczną białą gwiazdkę. To najprawdopodobniej nie ozdoba, a… symbol wygenerowania zdjęcia przez jeden z programów sztucznej inteligencji.

    Dalszy ciąg artykułu kontynuuje różne błędy językowe, a kolejne zdjęcie – znów z wygładzoną, choć płaczącą twarzą prezydenta, a także ze stojącymi w tle w tym samym miejscu Hołownią i Kidawą-Błońską – wyglądają już jak kolejna odsłona tego samego cyklu zdjęć wygenerowanego przez sztuczną inteligencję. Jednak nie tylko zdjęcia zdają się powtarzać. Powtarzają się również… całe artykuły. Spójrzcie na to:

    Ten sam schemat, zmienia się tylko bohater artykułu – tym razem mamy martwić się o polskiego premiera. W dalszej części artykułu mamy także w ten sam sposób płaczącego polityka:

    Zagadka dla chętnych: Ile błędów znaleźliście w zaledwie dwóch zdaniach, które znajdują się nad zdjęciem? Jesteśmy już wprawieni w znajdowaniu chochlików wypaczających sens całego tekstu.

    Jednocześnie, o czym warto pamiętać, autorzy takich tekstów lubią używać np. zdjęć, które pochodzą z prawdziwych źródeł, agencji informacyjnych i fotograficznych, by uwiarygodnić swoje materiały. Pomiędzy podejrzanymi zdjęciami umieszczają prawdziwe fotografie omawianych osób, które wcale nie musiały zostać wygenerowane przez sztuczną inteligencję, ale pochodzą np. z internetowych banków zdjęć.

    Często w takich artykułach częściowo prawdziwe informacje mieszane są z kłamstwami. A przecież pobieżne sprawdzenie innych stron pozwoli nam dojść do wniosku, że ani prezydent, ani premier, ani ich żony nie zmagają się z poważnymi chorobami i nie wydali w związku z tym żadnych oświadczeń.

    Po co to wszystko?

    Oszuści lub osoby liczące na zarobek na reklamach umieszczanych na takich stronach w taki sposób konstruują informacje, by wywołać w odbiorcach skrajne emocje: lęk, pogardę, zachwyt, radość, obrzydzenie czy niepokój. Jednocześnie nie zdradzają szczegółów opisywanego „zdarzenia” i podsycają emocje, próbując utrzymać zainteresowanie użytkowników jak najdłużej, by jak najwięcej czasu spędzili na stronie, zobaczyli jak najwięcej reklam, przewijali ekran jak najdłużej. To przekłada się na realny zysk takich podmiotów. Każda odsłona to kolejne pieniądze dla właścicieli strony.

    Co zrobić, gdy mamy wątpliwości, czy tekst jest wiarygodny?

    Jak radzi zastępca redaktora naczelnego redakcji Stowarzyszenia Demagog Mateusz Cholewa, wystarczy kilka prostych kroków, aby sprawdzić autentyczność tekstu:

    1. Sprawdź autorów - jeżeli pod tekstem nie jest podpisana żadna osoba, to już powinna nam zapalić się lampka alarmowa. Jeżeli jest tylko pseudonim, to powinniśmy sprawdzić, czy dane źródło ma stopkę/zakładkę z informacjami o pracownikach danej redakcji. Jeśli jej brakuje, również powinniśmy być czujni.

    2. Sprawdź, czy w tekście nie ma nietypowych błędów - często tego typu publikacje nie powstają oryginalnie w j. polskim. Do ich tłumaczenia używa się automatycznych translatorów, które potrafią popełniać błędy. Jeżeli już na wstępie zamiast "Donald Tusk" widzimy "Doпald Tυsk", to powinniśmy podchodzić z dystansem do takiej treści.

    3. Przejrzyj inne teksty na tej stronie - warto też sprawdzić, o czym pisze dane źródło. Jeżeli powtarza się jeden, sensacyjny motyw i powielane są podobne wpadki, także powinniśmy uważać na jego wiarygodność.

    4. Sprawdź inne źródła, nie tylko tę jedną stronę - w innym z tekstów na analizowanym portalu przeczytamy, że: "W swoim oświadczeпiυ Karol Nawrocki podkreślił, że decyzja o tymczasowym wycofaпiυ się z obowiązków pυbliczпych пie była łatwa, ale była koпieczпa w obliczυ sytυacji zdrowotпej jego żoпy. Przewodniki turystyczne i materiały podróżnicze".

    Gdyby prezydent faktycznie podjął tak ważną decyzję, na pewno jej ślad znaleźlibyśmy na oficjalnych kanałach komunikacji, na stronie prezydent.gov.pl, a także pisałyby o niej inne media. Jeżeli w żadnym z tych miejsc nie ma śladu po deklaracji prezydenta, powinno to wzbudzić nasze podejrzenia

    - ocenia Mateusz Cholewa.

    Jak dodaje, podobne metody weryfikacji wiarygodności źródeł zawarte są w tzw. metodzie lateral readingu (czytania w poziomie), o której informacje znajdziemy na stronie Stowarzyszenia Demagog - https://demagog.org.pl/analizy_i_raporty/czy-strona-jest-wiarygodna-jak-to-sprawdzic-samodzielnie/. Warto zapoznać się z podobnymi technikami, które pozwalają lepiej rozpoznawać jakościowe źródła i treści.

    Dlaczego to takie ważne?

    Pamiętaj, komu i czemu poświęcasz swój czas. Ktoś zarabia na Twoim oburzeniu, karmi się Twoją złością lub zachwytem, bazuje na Twoim strachu i przyzwyczajeniu, by być dobrze poinformowanym i zorientowanym. Nie daj mu tej satysfakcji.

    https://radiopoznan.fm/n/3YouhA
    KOMENTARZE 0