70 milionów zł wypłacone. Co z pozostałą pulą pieniędzy z programu ochrony ludności?
Kwestia oceny wydarzeń w Strefie Gazy jest złożona. Profesor Przemysław Osiewicz z Wydziału Nauk Politycznych i Dziennikarstwa Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu analizuje ten problem, rozróżniając między ścisłą definicją prawną a faktycznymi rezultatami działań zbrojnych.
Profesor Osiewicz zauważa, że gdyby posiłkować się wyłącznie ścisłymi definicjami ludobójstwa, wydarzenia, których byliśmy świadkami za pośrednictwem mediów, mogą nie spełniać wszystkich znamion prawnych. Definicja ludobójstwa wymaga bowiem udowodnienia premedytacji - celowego, zaplanowanego dążenia do eksterminacji danej grupy etnicznej.
Dla eksperta najistotniejszy jest jednak rezultat działań podejmowanych przez władze Izraela. Liczba ofiar - ponad 60 tysięcy zabitych - oraz liczne przypadki rażącego pogwałcenia praw człowieka, potwierdzone przez niezależnych obserwatorów i organizacje pozarządowe, noszą znamiona dyskryminacji na tle pochodzenia etnicznego.
W tym sensie, moim zdaniem, to co się wydarzyło w Strefie Gazy nosi znamiona ludobójstwa
- stwierdza profesor Osiewicz.
Pełne udowodnienie ludobójstwa wymagałoby dowodu na istnienie planu eksterminacji. Choć wiele osób, obserwując działania izraelskich sił zbrojnych, odnosi wrażenie, że działania te były zaplanowane, profesor Przemysław Osiewicz podkreśla, że nie ma na to twardych dowodów.
Nie doczekamy się na przykład nigdy wglądu do dokumentu, który jasno czarno na białym wskazywałby na to, że celem Izraela było tutaj wyeliminowanie, mówiąc delikatnie, wszystkich Palestyńczyków w Strefie Gazy, tak, że była to od początku do końca zaplanowana eksterminacja Palestyńczyków w Strefie Gazy
- podsumowuje.