Na jednym z anglojęzycznych filmów jego autorka, występująca jako „Red”, przekonuje widzów, by nie dali się nabrać na „oszustwo NASA”. Na TikToku opisuje się jako „Unfiltered, Unbought, Uncomfortable truths”.
Jej zdaniem materiały pokazujące przebieg misji Artemis II zostały nagrane na Ziemi, a załoga nigdy jej nie opuściła. Nagrania te chętnie podchwyciły również polskojęzyczne konta.
W jednym z filmów autorka retorycznie pyta, dlaczego załoga nie transmitowała przebiegu misji „na żywo” z wnętrza statku Orion, sugerując, że takie nagrania po prostu nie istnieją.
To sugestia całkowicie nietrafiona, bo jest dokładnie odwrotnie
– odpowiada stanowczo Jakub Tokarek z Obserwatorium Astronomicznego UAM.
Jak wyjaśnia, NASA prowadziła regularne, wielogodzinne transmisje na YouTube. W ich trakcie materiały „na żywo” były przeplatane zdjęciami i komentarzem. Ich zapisy są nadal dostępne na platformie.
Filmów próbujących „udowodnić”, że lot został sfingowany, jest więcej. W kolejnym nagraniu autorka sugeruje, że nie wykonano żadnego zdjęcia z wnętrza kapsuły, na którym widać Księżyc.
Jest ich wiele
– odpowiada dr Tokarek, wskazując konkretne przykłady.
Potwierdzenia w faktach nie znajduje również zarzut o sfałszowanie zdjęcia przedstawiającego galaktykę. Zwolenniczka teorii spiskowej użyła narzędzia AI do wstecznego wyszukiwania obrazów, które wskazało podobną fotografię z 2008 roku.
Nie identyczną, tylko wykonaną z innej perspektywy
– prostuje astronom.
I dodaje: "Sztuczna inteligencja zadziałała w typowy dla siebie sposób: znalazła coś podobnego, zamiast wyjaśnić zjawisko".
Jako „dowód” sfingowania misji wykorzystano też… przelatujący słoik czekoladowego kremu. Na jednym z nagrań widać, jak przed astronautką Christiną Koch bezwładnie dryfuje słoik, który w pewnym momencie obraca się tak, że etykieta jest doskonale widoczna. „Perfekcyjne lokowanie produktu” – ironizuje autorka filmu.
To raczej przypadek, który w warunkach nieważkości jest praktycznie niemożliwy do wyreżyserowania
– odpowiada rozbawiony dr Tokarek.
Ekspert odnosi się także do wątpliwości dotyczących lądowania i wysokich temperatur. Niektórzy komentujący zastanawiają się, dlaczego temperatura sięgająca około 2760 stopni Celsjusza nie doprowadziła do pęknięcia okien.
Statek ustawia się tak, by najwyższa temperatura oddziaływała na część chronioną specjalną osłoną termiczną. W miejscu, gdzie znajdują się okna, jest chłodniej. Poza tym współczesne materiały – w tym szkło specjalistyczne – są projektowane tak, by wytrzymywać ekstremalne warunki
– wyjaśnia.
Jakub Tokarek przyznaje, że choć w środowisku naukowym wiedza o misji Artemis II była powszechna, zaskoczyła go skala niewiedzy wśród odbiorców.
Bo jak się okazuje, próżnia informacyjna – podobnie jak ta kosmiczna – sprzyja dryfowaniu najróżniejszych obiektów i twierdzeń czasem są to słoiki z Nutellą, a czasami fake newsy.