NA ANTENIE: Lubię jazz

Spada liczba dawców narządów

Publikacja: 25.01.2019 g.11:51  Aktualizacja: 25.01.2019 g.11:55 Wojciech Chmielewski
To oznacza, że na przeszczep trzeba będzie dłużej czekać. Jutro obchodzimy Ogólnopolski Dzień Transplantacji
Drugie Życie - transplantacja  - Drugie Życie
Fot. (Drugie Życie)

Pierwszy przeszczep nerki w Polsce wykonano w 1966 roku - 26 stycznia, a więc ponad 50 lat temu. Serce przeszczepiono niespełna 20 lat później. Od tego czasu trudno zliczyć ludzi, którzy swoje życie zawdzięczają drugiemu człowiekowi i zespołowi lekarzy.

Niestety w ostatnim czasie widać, że liczba przeszczepów w Polsce nie rośnie, a wręcz spada. Najwięcej przeszczepów od osób zmarłych wykonano w latach 2012-2014. O 2015 roku liczba ta systematycznie spada. Ważnym wskaźnikiem jest też liczba przeszczepów na milion mieszkańców. Wielkopolska zawsze przodowała pod tym względem.

 W naszym studiu profesor Maciej Głyda - wojewódzki konsultant w dziedzinie transplantologi klinicznej.

Wojciech Chmielewski Wojciech Chmielewski
https://radiopoznan.fm/n/ISNWI4
KOMENTARZE 12
Kuba 06.02.2019 godz. 10:19
Jeżeli człowiek czuje ból podczas pobierania organów i ratuje tym samym komuś innemu życie może powinien zostać błogosławioną. To żadne drwiny. Taka osoba faktycznie powinna zostać błogosławiona bo ratuje inną osobę oddając za nią życie. A tak serio na pewno znajdą się osoby próbujące na tym zarobić, ale tak zakładając niedługo zupełnie stracimy zaufanie do lekarzy a kto nas potem będzie leczyć? Raczej nie ksiądz. Od leczenia jest lekarz. Kropka
Wtajemniczony 26.01.2019 godz. 00:15
Bym zapomniał. O. Jacek Norkowski jest doktorem nauk medycznych i osobiście jemu w tej kwestii bym bardziej zaufał niż nawet samemu JPII, którego nauki notabene bardzo wysoko cenię, ale nie w kwestii medycyny i to jeszcze sprzed blisko 20 lat gdzie jak wiemy jest to kierunek rozwojowy. 20 lat temu wiedzą medyczna była na zupełnie innym, niestety niższym poziomie. Ponadto Kościół jest bardzo konserwatywny i powolny w swoich działaniach co niestety nie zawsze ma korzystny wpływ na jego oceny. Wszelkie zmiany doktryn są bardzo późno wprowadzane.
Wtajemniczony 25.01.2019 godz. 23:58
"Oko", tutaj nie chodzi tylko o pretensje do jednego czy drugiego lekarza czekajacego na organy, ale również o sposób orzekania o śmierci człowieka i nie ma tutaj znaczenia ilu lekarzy to ocenia, bo wszyscy operują tym samym kryterium.
Co znaczy "długotrwałe i powtarzalne badania mózgu" To bardzo wygodne i wymijajace tłumaczenie, zwłaszcza że jak pisałem okres śpiączki jest różny i może trwać wiele miesięcy. Transplantolodzy tyle nie czekają. "Towar musi być świeży".

"ergo" transplantacji zawsze poddaje się dwie osoby, dawce i biorce a ponadto przypuszczam że odnosisz się do filmu, który podałem jako przykład tylko w celu pokazania co może odczuwać organizm poddany transplantacji bez znieczulenia a jedynie po środkach zwiotczajacych. Na dodatek w filmie celowo podano środki które miały wywołać zatrzymanie akcji serca i zwiotczenie mięśni by pacjent nie reagował na bodźce, jednak on wszystko odczuwał choć nic nie mógł zrobić. Filmowy biorca miał w rzeczywistości zostać dawcą bo tak chciał lekarz który potrzebował jego serce, ale sprawa wyszła na jaw. Oczywiście to był tylko film, jednak nie bez powodu został nakręcony.

"czeku" nie zamierzam przerzucać się na argumenty, bo przykłady odratowanych ludzi u których lekarze stwierdzili śmierć mózgu mówią same za siebie. Zresztą spodziewałem się takich komentarzy, w końcu chodzi o ogromne pieniądze o których również wspomniałem.
Ps. Najlepszym sposobem walki z argumentami jest zdyskredytowanie człowieka i zarzucenie mu manipulacji. Norma.
czeku 25.01.2019 godz. 20:31
"Wtajemniczony, widzę, że podpierasz się o. Norkowskim OP, to ja podeprę się oficjalnymi wypowiedziami Kościoła:
Papieska Rada ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia, "Karta Pracowników Służby Zdrowia":
"Aby osoba była uważana za zmarłą, jest wystarczające stwierdzenie śmierci mózgowej dawcy, która polega na «nieodwracalnym ustaniu wszystkich funkcji mózgu».
Po pewnym stwierdzeniu śmierci mózgu, to jest po należnej weryfikacji, można przystąpić do pobrania narządów„.

Jan Paweł II powiedział do uczestników Kongresu Światowego Towarzystwa Transplantologicznego w Rzymie w 2000 roku:
"W tym miejscu można orzec, że przyjęte w ostatnim okresie kryterium, na podstawie którego stwierdza się śmierć, a mianowicie całkowite i nieodwracalne ustanie wszelkiej aktywności mózgowej, jeśli jest rygorystycznie stosowane, nie wydaje się pozostawać w sprzeczności z istotnymi założeniami rzetelnej antropologii„.

Papieska Rada Cor Unum
1. DEFINICJA ŚMIERCI
Osobę uznaje się za zmarłą, gdy doznała nieodwracalnej utraty wszelkiej zdolności utrzymania czynności ustrojów integracyjnych i koordynacyjnych - tak fizycznych, jak i umysłowych.
Śmierć stwierdza się gdy:
a) nastąpiło ostateczne zahamowanie czynności serca i oddechu; lub
b) stwierdzono nieodwracalne ustanie wszelkiej czynności mózgu.
W czasie dyskusji stwierdzono, że śmierć mózgu jest prawdziwym kryterium śmierci, bowiem ostateczne ustanie czynności krążenia i oddychania prowadzi bardzo szybko do śmierci mózgowej.
ergo 25.01.2019 godz. 19:54
Do "Wtajemniczony" - o. Norkowski w swojej książce posuwa się do manipulacji, np. opisując stan pacjenta w stanie agonalnym na takim poziomie działania organizmu, który nigdy nie jest traktowany jako potencjalny dawca. Z tym odczuwaniem bólu przez kogoś poddanego transplantacji to chyba coś namotałeś. Skoro człowiek odczuwał ból kiedy pobierano od niego narządy wewnętrzne, to jakim cudem on potem mógł opowiadać o swoich przeżyciach?
oko 25.01.2019 godz. 19:41
"Wtajemniczony" - wobec tego miej pretensje do tych lekarzy, którzy jednoosobowo wystawiają akt zgonu i odsyłają zmarłego do "lodówki". W przypadku możliwości pobrania przeprowadza się długotrwałe i powtarzane badania mózgu celem stwierdzenia jego śmierci. W przypadku kiedy wiadomo, iż pobranie nie wchodzi w grę takich badań się nie przeprowadza. Nie ma też alternatywy "pobieramy" albo "leczymy". Jest alternatywa "pobieramy" albo "odłączamy" i do kostnicy.
Wtajemniczony 25.01.2019 godz. 17:31
"oko" trudno odpowiedzieć na Twoje pytanie, bo gdybyśmy je znali to ci "lekarze" powinni już być pozbawieni prawa wykonywania zawodu i osadzeni w więzieniach. Jednak z wyszukanych informacji wynika, że "Tymczasem z najnowszych badań wynika, że 10 proc. pacjentów, u których lekarze stwierdzili śmierć mózgową, w ogóle nie miało uszkodzonego mózgu. U 50 proc. wystąpiły śladowe uszkodzenia."
Myślę, że ta informacja w jakimś stopniu daje odpowiedź na Twoje pytanie. Przynajmniej tyle osób z dużym prawdopodobieństwem można było uratować.
Wtajemniczony 25.01.2019 godz. 17:00
Proponuję obejrzeć amerykański film z 2007r pt."Przebudzenie". Mowa w nim o transplantacji i o przeżyciach człowieka poddanemu tej operacji z pełną świadomością odczuwania bodźców zewnętrznych jakie temu zabiegowi towarzyszą jednak całkowicie sparaliżowanemu po podaniu leków.
Może ten film choć w części zobrazuje co mogą przeżywać ludzie poddani transplantacjom.
Wtajemniczony 25.01.2019 godz. 16:44
hetman888, czytuje często Twoje komentarze i wiem, że jesteś człowiekiem wielkiej Wiary i tak jak ja chcesz dobrze dla wszystkich ludzi, jednak jak każdy człowiek możesz się mylić.
Poczytaj proszę wykłady dominikanina o.Jacka Norkowskiego (notabene z Poznania), możesz z nim porozmawiać w cztery oczy - często spowiada u Dominikanów. Jest autorem takich książek jak: „Człowiek umiera tylko raz” i „Medycyna na krawędzi”. Dominikanin tłumaczy, że po autentycznej śmierci człowieka nie można już pobrać narządów ukrwionych. Wszystkie takie narządy pobiera się od osoby z bijącym jeszcze sercem, która formalnie jest nazywana osobą zmarłą, w rzeczywistości zaś żyje i czuje [!!!]. O. Norkowski dodaje, że w Polsce nie ma obowiązku znieczulenia takiej osoby, tylko podaje się jej środki zwiotczające, czyli powodujące, że człowiek nie będzie się ruszał. W Niemczech natomiast, osobom przeznaczonym do pobrania organów, a więc formalnie martwym, podaje się środki znieczulające. Po co zatem formalnemu trupowi takie środki? - Ponieważ może odczuwać on ból! Właściwie prawie nic nie wiemy na temat stanu jego świadomości; człowiek w śpiączce może rozumieć ludzką mowę, co wykazał Kotchoubey i co potwierdzają historie niektórych chorych. Jednym z nich był Zachariasz Dunlap w Stanach Zjednoczonych, który słyszał jak komisja lekarska orzekała, że on nie żyje. Jest z nim sporo wywiadów w internecie na ten temat, opublikowanych potem jak już wrócił do zdrowia.
Te szokujące informacje uzmysławiają nam, że serce, wątrobę, nerkę itp. pobiera się tylko i wyłącznie od żywych jeszcze ludzi. Oni tak naprawdę są po prostu w śpiączce. Co prawda sami nie oddychają i zostali zdiagnozowani jako nieżyjący w myśl obowiązujących kryteriów, ale równocześnie osoby takie mogą być w tym stanie nawet przez trzy miesiące i reagują na podawane środki lecznicze tak jak każdy inny chory. Dla przykładu o. Norkowski podał kobiety oczekujące potomstwa i diagnozowane jako będące w stanie śmierci mózgowej, którym pozwolono żyć, aby mogły wydać na świat swoje dziecko. Często jednak pobiera się potem od nich narządy, choć mogłyby one przeżyć i tym potomstwem się cieszyć. Między innymi taki przypadek miał w swojej klinice, prof. Jan Talar, który wybudził wielu pacjentów, wcześniej zdefiniowanych jako trupy i przeznaczonych na pokrojenie dla organów. Fakty są bowiem takie, że przypadków osób, które zostały całkowicie wyleczone, a wcześniej określone jako martwe jest dużo, także w Polsce. O. Jacek Norkowski osobiście zna między innymi Agnieszkę Terlecką, która była już kandydatką do zostania dawcą. Jej ojciec w pewnym momencie dowiedział się o prof. Janie Talarze, który wybudza chorych z uszkodzeniem mózgu. W ostatniej chwili rodzice Terleckiej zmienili decyzję i przewieźli córkę do kliniki prof. Talara w Bydgoszczy. Po pięciu dniach dziewczyna otworzyła oczy, a po kilku miesiącach rehabilitacji wróciła do całkowitego zdrowia.
Jeśli nie wiadomo o co chodzi, to... no właśnie! W Stanach Zjednoczonych z jednego ciała ludzkiego można uzyskać kwotę w wysokości dwóch milionów dolarów [!!!]. W cenę wliczane są narządy człowieka z bijącym jeszcze sercem: wątroba, nerki, płuca, serce itp. Następnie po śmieci, z martwych już zwłok pobiera się: skórę, ścięgna, powięzie, chrząstki, kości, soczewkę, rogówkę itp. To razem uruchamia potężny biznes. W Europie jedna nerka kosztuje do kilkudziesięciu tysięcy euro. Fabryka pieniędzy na tym jednak się nie kończy. Każdy kto został biorcą narządu musi pobierać leki immunosupresyjne, aby jego organizm nie odrzucił przeszczepu. - Ściśle biorąc jego organizm to w końcu zrobi, ale chodzi o spowolnienie tego procesu.
Całe zło transplantacji kryje się pod pojęciem tzw."śmierci mózgowej"

Przytoczyłem tylko fragmenty wypowiedzi o.Norkowskiego. Proponuję poczytać wspomniane wyżej książki albo chociaż zasięgnąć wiedzy w internecie na katolickich portalach typu opoka.org.pl
oko 25.01.2019 godz. 14:25
"Wtajemniczony" - Możesz padać ile pobrań przeprowadzonych w Polsce było związanych z przestępstwem, albo przynajmniej było podejrzenie popełnienia przestępstwa?
hetman888 25.01.2019 godz. 14:04
jątrzysz
Wtajemniczony 25.01.2019 godz. 12:41
Rośnie świadomość społeczeństwa jak wielkim biznesem lekarzy jest transplantologia. Co jakiś czas słyszymy o celowych usmierceniach pacjentów na całym świecie którzy mogli żyć, gdyby tylko nie zgodzili się wcześniej być dawcami. Często już w kartce pogotowia rozpoczyna się proces zaniechania ratowania życia a nawet celowego usmiercania. Czasem w takich przypadkach wystarcza opaska na ręce. Ludziom w śpiączce często nie daje się szans i namawia rodziny by ich najbliżsi stali się dawcami, kiedy tymczasem istnieją szansę na ich uratowanie. Ostatnio słyszałem że nawet prawo tak sprecyzowano iż za zmarłego uważa się człowieka którego organizm i mózg jeszcze żyje w świadomości. Transplantacja to lukratywny biznes.

SERWIS INFORMACYJNY


GODZINY: 16:00 18:00 19:00 20:00 22:00

POLECANE W TEJ KATEGORII

@TWITTER